SAM_9147

Jasiek to rogata dusza… Wszyscy mają ekrany bez klawiatur – tablety, znaczy się? Jasiek ma klawiaturę bez ekranu! W końcu zawsze do czegoś można się podpiąć, nie?

Okiem Mariana – spojrzenie czterdzieste siódme

– Nie jest źle, panie Mareczku, nie jest źle! Idą zmiany, może i robota będzie niedługo… Nie, nie – przy odśnieżaniu to sezonowe zajęcie jest, a ja potrzebuję ustabilizować budżet domowy. Ale może będzie robota jakby dla mnie stworzona – uratuję nasz kraj, ojczyznę naszą kochaną! No nie sam, sam to bym mimo wszystko rady nie dał, ale rękę przyłożę! Właściwie to nie rękę… Opowiem od początku – sam pan zrozumiesz. Czytaj dalej „Okiem Mariana – spojrzenie czterdzieste siódme”

Okiem Mariana – spojrzenie czterdzieste szóste

marian_z_wolomina_zima– Zaczęło się! Będzie ciężko, ale damy radę! Trzymajmy się razem, to jakoś przetrwamy, panie Mareczku… Jaki koniec świata, co pan gadasz – to za tydzień dopiero! Na razie to trzeba przetrwać jakoś te wszystkie wymuszone uśmiechy, te zakładowe Wigilie, te wszystkie rymowane życzenia przysyłane esemesami z numerów, których nie masz pan w książce. To trudny czas, panie Mareczku. Czas obłudy! Czytaj dalej „Okiem Mariana – spojrzenie czterdzieste szóste”

Miała być niedziela…

Bo ja to mam w czwartki niedzielę. Tak wypadło. Gazeta skończona – meczów jeszcze nie ma. Póki co nie ma, bo niedługo siatkarze ruszają do boju i wieczory będą zajęte.

No więc miała być niedziela, ale się wykluła jakaś aktualizacja, jakieś wklepywanie danych na strony, potem „na chwilkę” do OSiRu, jakieś przygotowanie do szkolenia wyskoczyło z za rogu, potem telefon przypomniał, że o 18.00 wywiadówka. I po niedzieli…

Dobrze, że jutro piątek!

 

Mokry Grabicz

Niedzielny spacerek dookoła Grabicza nieco się przeciągnął – wysoki stan wód gruntowych spowodował, że wiele dróg i ścieżek jest zalanych. Nadkładaliśmy drogi… Okazało się, że słońce nie tylko nas wyciągnęło z domu :)

Okiem Mariana – spojrzenie trzecie

Skandal jest to, panie Mareczku! Kryzys światowy, roboty nie ma, a nam tu się każą do kanalizacji podłączać! Znaczy się – mnie to nie, ja mam tradycyjnie i ekologicznie, na podwórku… Szwagier też w miednicy się kąpie, więc mu wydatki niepotrzebne nie grożą. Ale kanalarze próbują rękę wykręcać, i na litość też próbują: że przez nich kłopoty finansowe są, że wodociągi całe w rozpaczy i w długach… Że my tu, w centrum nie mamy – to się wie, ale i na przedmieściach bieda! Tam mamony też nie mają i oszczędzają, gdzie się da – a się da! Czytaj dalej „Okiem Mariana – spojrzenie trzecie”

Okiem Mariana – spojrzenie drugie

– Maturę masz pan, panie Mareczku? Nie, tylko tak pytam – żeby nie urazić niechcąco… Jak masz pan, toś pan chwat! Ja to pod górę trochę do szkoły miałem, bo wiesz pan – w suterenie natenczas z mamusią zamieszkiwaliśmy. Moja Hela to się na zawodową szkołę porwała nawet i prawie skończyła, omal kucharką nie zostając! Ale runęły marzenia o karierze, kiedy nam się przychówek przytrafił. Czytaj dalej „Okiem Mariana – spojrzenie drugie”

Stwórz witrynę internetową lub bloga na WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑