Szukaj

codziennik

notatki. fotografie. myśli

Dni Kultury Pokoju 2016

Gotów! (2)

Spacerkiem po Szczytnie

Znaleźliśmy kilka chwil na spacery i jestem pod wrażeniem tego miasta, a przede wszystkim – ludzi. Niezwykle sympatyczni i kontaktowi mieszkańcy, uprzejmi kierowcy, mnóstwo zieleni, sklepów pod dostatkiem, fajna plaża miejska, wypożyczalnia sprzętu wodnego i rowerów, funkcjonalne obiekty sportowe, szacunek do miejscowej historii. Nigdy jeszcze autobus nie przepuścił mnie na pasach. I nigdy nie usłyszałem tak pogodnego chóru klientów i obsługi odpowiadającego mi „dzień dobry” w sklepie. Serio. Continue reading „Spacerkiem po Szczytnie”

Gotów! (1)

Team spirit

Moje poprzednie koszykarskie wzruszenie miało miejsce w 2013 roku, więc chyba niezbyt często „moczę się” ze sportowych powodów, ale dziś… Dziś mnie po prostu zamurowało! Warto było dziesięć dni żyć bez cukru i soli na mazurskim wygnaniu dla tej jednej sceny, prawie jak z filmu. Jeden za wszystkich – wszyscy za jednego! Jeśli są takie dzieciaki, to jest nadzieja! Continue reading „Team spirit”

Prorok z Wołomina

Dobry Wieczór! i Kurjer Czerwony
– ilustrowane pismo codzienne R.17, nr 19
(19 stycznia 1938)

Nie ma co dorabiać legendy – pewnie każde większe miasteczko miało kiedyś swoje barwne postacie. Nie mówiąc już o wsiach – wszak każda miała swojego wioskowego głupka.

Żniwa zła

Trudno mi porównywać trzeci tom kryminalnych perypetii wielkiego kuternogi z poprzednimi – Wołanie kukułki Jedwabnika przeczytał mi Maciej Stuhr i nieco się obawiałem, że bez jego interpretacji cała ta historia wypadnie blado… Na szczęście Robert Galbraith, czyli J. K. Rowling w przebraniu, postanowiła pogrzebać nieco w przeszłości Cormorana Strike’a i Robin Ellacott. Zrównoważyło to nieco dość koszmarny wątek kryminalny pełen odciętych kończyn, pedofilii i przemocy seksualnej i uświadomiło mi, że planowanie cyklu powieści to nie jest prosta sprawa… Continue reading „Żniwa zła”

I tak codziennie…

Eat, sleep, train… Powtórz. I jeszcze raz. I znowu… Continue reading „I tak codziennie…”

Statyw, pamiętaj… Następnym razem zabierz statyw!

Wystarczy chwila nieuwagi…

Kirkut w Szczytnie

Dwustuletni kirkut niegdyś leżał poza miastem, dziś sąsiaduje z jednorodzinną zabudową. Ponoć to największy cmentarz żydowski na Warmii i Mazurach… Zielony, czysty i zadbany, ale i tak znalazł się jakiś lokalny „patriota”, który dopisał na macewach jakże głębokie w swym przekazie Jude raus Żydy won – dla mniej wykształconych ziomków… Continue reading „Kirkut w Szczytnie”

Mam nadzieję, że już niedługo znów będę jej kibicował w drugiej lidze…

Blog na WordPress.com.

Up ↑

Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 1 201 obserwujących.