Nikt nie idzie

Muszę zacząć sobie robić notatki, ale nie z lektur – z zakupów… Nie mam pojęcia, dlaczego sięgnąłem po ten tytuł – nie znałem innych książek Jakuba Małeckiego, okładka delikatnie sugerowała, że może być „romansowo”, jakieś „ochy” i „achy” pisały głównie kobiety. Ale nie ma czego żałować – mimo, że to to nie była długa lektura, to warta swojej ceny. Czytaj dalej „Nikt nie idzie”

Królestwo

Chociaż w medialnych zapowiedziach Królestwo miało być kontynuacją Króla, to nią po prostu nie jest. To w najlepszym przypadku uzupełnienie, suplement, dodatek osadzony w znanych czytelnikom realiach i wśród bohaterów, którzy wcześniej kręcili się gdzieś w drugim planie wydarzeń, ale teraz opowiadają swoje historie – i robią to dobrze, bo pisac przecież Twardoch potrafi jak mało kto. Czytaj dalej „Królestwo”

The Dom. Nowojorska bohema na polskim Lower East Side

Choć głównym bohaterem tego reportażu wydaje się być Stanley Tolkin, przedsiębiorczy polonus z Nowego Jorku, to poszukiwanie ludzi, którzy go pamiętają, jest tylko pretekstem do poszukiwań i porządkowania wspomnień. Jan Błaszczak poświęcił mnóstwo czasu na podróże i rozmowy z pracownikami prowadzonych przez Tolkina klubów, jego klientami, bliższymi i dalszymi znajomymi. Czytaj dalej „The Dom. Nowojorska bohema na polskim Lower East Side”

Ogar piekielny ściga mnie

Martin Luther King, Schiphol 1964
Foto Ben van Meerendonk / AHF, collectie IISG, Amsterdam

Martin Luther King nie jest chyba w Polsce postacią jakoś szczególnie znaną, ale w Stanach obchodzi się jego święto w trzeci poniedziałek stycznia i jest to dzień wolny od pracy, co świadczy o wadze tego święta. Fascynuje mnie od dawna i po prostu nie mogłem się oprzeć pokusie tytułu wydanego przez Wydawnictwo Czarne  w ramach Serii Amerykańskiej, mimo tego, że te 520 stron tekstu trudno nazwać powieścią… Czytaj dalej „Ogar piekielny ściga mnie”

Wakacje z Karin Slaughter

By Alison Rosa, Karin Slaughter [CC BY-SA 3.0 de], from Wikimedia Commons

Po Tryptyku poszło już gładko, serią: PęknięcieGenezaPiętno weszły bez popitki. Troszkę mi to przypomina zachłyśnięcie Lee Childem i jego serią z Jackiem Reacherem, ale nie mam nic przeciwko temu – słuchanie całkiem przyjemnego głosu Filipa Kosiora przetykam sobie nieco bardziej tradycyjnymi lekturami, więc choroba jest pod kontrolą. Czytaj dalej „Wakacje z Karin Slaughter”

Cyfrak

Gdybym miał opisać ten tytuł jednym słowem, to byłoby to „rozczarowanie”. Nie dlatego, że to słaba fantastyka jest, ale dlatego, że jest kiepsko napisana. Rozczarowanie tym większe, że zmarnowany potencjał jest chyba spory… Nie zaczytuję się jakoś szczególnie w tym gatunku, więc może się mylę, ale kilka pomysłów wydaje się być oryginalnych i błyskotliwych. Nie myślę tu oczywiście o globalnym kataklizmie, wyludnionej Ziemi palonej promieniami słońca i małych, odizolowanych od świata państwach-miastach. Elektroniczne wszczepy i mutanci to też nic nowego, ale już pomysł na istnienie elektronicznych bytów, tytułowych „cyfraków”, które samoistnie powstały ze strzępów informatycznego kodu i pomału, ale nieubłaganie ewoluują wydaje się być nowatorski. Czytaj dalej „Cyfrak”

Tryptyk

Storytel daje mi niesamowity komfort – mogę sobie porzucać audiobooki w połowie bez wyrzutów sumienia i konsekwencji finansowych, w końcu płacę abonament! Uświadomiłem to sobie niedawno i od razu skorzystałem z tego spostrzeżenia, pobierając Tryptyk nieco na przekór odrazie, jaką wzbudzały we mnie od dawna okładki serii z Willem Trentem. Nie żałuję! Czytaj dalej „Tryptyk”

Vivian

Second half of June, 1953

Co jakiś czas ciągnie mnie do biografii i wywiadów-rzek, chociaż rzadko jestem z takich laktur zadowolony. To, co sprawdza się nieźle w wypadku polityków czy sportowców raczej nie wypala w odniesieniu do ludzi związanych ze sztuką – autorzy tekstów, muzycy czy pisarze zazwyczaj bronią się samą swoją twórczością i szczegóły ich prywatnego życia w żaden sposób nie podnoszą wartości ich dzieł. Vivian Maier byłą kobietą niezwykle utalentowaną i tajemniczą, ale lektura powieści Christiny Hesselholdt nie zmieniła mojego odbioru zdjęć tej wyjątkowej autorki. Czytaj dalej „Vivian”

Nocna runda

Czytałem kiedyś, że bohaterowie japońskich komiksów dorastają razem z czytelnikami: zaczynają jako idole kilkulatków, ale z czasem ich wygląd, język i przygody ewoluują, aby byli wciąż interesujący dla tych samych czytelników. Jednym to się udaje i utrzymują się na rynku całymi latami, przechodząc razem z fanami od piaskownicy przez kolejne szczeble edukacji aż do dorosłego życia, inni są porzucani – czytelnicy przestają się po prostu z nimi utożsamiać. Nigdy wprawdzie nie postrzegałem siebie jako megainteligentnego olbrzyma, ale jakieś dwadzieścia razy zapłaciłem za kolejną przygodę Jacka Reachera i nie żałowałem – aż do Nocnej rundy. Czytaj dalej „Nocna runda”

Asfaltowy blues

Na Waldemara Gaińskiego wpadłem przypadkiem – na kilka jego wierszy natknąłem się jeszcze w szkole średniej, kiedy ambinie męczyłem wydaną w 1987 roku antologię Poeta jest jak dziecko. Nie będę ściemniał – pewnie wczytałem się uważniej w te kilka wierszy głównie dlatego, że krótka notka o autorze zaczynała się od słów „Urodził się 16 VIII 1952 r. w Wołominie”. Czytaj dalej „Asfaltowy blues”

Malajski Excalibur

Potrzebowałem audiobooka do długiej (jak dla mnie) podróży i wybrałem powieść Daniela Nogala bo… miała intrygujący tytuł, wystarczającą długość i miałem do niej dostęp dzięki abonamentowi w storytel. Historyjka z niedalekiej przyszłości, trochę polityczna, trochę sensacyjna, nieźle skonstruowana i napisana odpowiednim do takich okoliczności językiem. Bohaterowie zróżnicowani i rozpoznawalni, w tle kulturowy tygiel Kuala Lumpur z pełnym spektrum religijnych wyznań i kolorów skóry nafaszerowany gangami, biznesem i polityką. Czytadełko prawie idealne – przez wersję papierową pewnie byłoby się ciężko przebić, bo ilość dziwnych nazwisk, imion mitycznych bohaterów i nazw miejscowych jest lekko przytłaczająca, ale jako audiobook wchodziła bez popitki. Na początku, bo później… Czytaj dalej „Malajski Excalibur”

Create a website or blog at WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑