– Armagiedon, panie Mareczku! Apokalypsa! Kup pan konserw na zapas, ciężkie czasy idą! Nic pan nie wiesz? Panie, do fryzjera idź pan, to wszystko jasne się stanie! Swoją drogą – ogolić to byś się pan mógł… Czytaj dalej „Okiem Mariana: Spojrzenie dziesiąte”
Okiem Mariana: Spojrzenie siódme
– Odpalaj pan taksóweczkę, panie Mareczku. Pojedziemy. Co się dziwisz pan? W pociągach niebezpiecznie jest, tak słyszałem, a poza tym – do Radzymina i tak nie dojadę. Na początku to mnie zmylili trochę – coś tam ludzie gadali, że niebezpieczny pociąg jest, to mi się przypomniała jedna afera z moją Helą…
Ubzdurała sobie, że mam taki pociąg właśnie do takiej jednej Marioli z parteru, i awanturę zrobiła na całą kamienicę… Fakt, nogi Mariola miała do samej ziemi, ale dlaczego ja przez to Wielkanoc w szpitalu spędziłem ze wstrząśnieniem mózgu? Hela rękę ma ciężką, a i patelnię sporą… Czytaj dalej „Okiem Mariana: Spojrzenie siódme”
Okiem Mariana – spojrzenie piąte
Coś pan taki zdziwiony, panie Mareczku? Aliganckiego człowieka żeś pan nie widział? Fakt, garniaczek nie pierwszej młodości i troszkę się na mnie nie dopina, ale jakby mnie było stać na nowy, to bym o robotę nie zabiegał… A co? Trzeba się w końcu do jakiejś pracy wziąć, a tu dla mnie fucha jak znalazł, urzędowa, we Wołominie. Sam pan mówiłeś, że w magistracie na pensje nie żałują, to czemu nie spróbować? Konkurs jest, wymaganiom raczej odpowiadam, choć się początkowo opierałem – „urbanistyka” to się mnie jakoś nie za dobrze kojarzy. Stanowisko? A nie pamiętam – pełnomocnik czy coś… A, nie – pomocnik. Do kopertowania i takich tam… Czytaj dalej „Okiem Mariana – spojrzenie piąte”
Okiem Mariana – Spojrzenie czwarte
Narzekają, panie Mareczku, na władzę – a źle czynią! Toż to w ramach walki z bezrobociem zatrudnienie w magistracie wzrasta, żeby statystyki poprawić. A że urzędnicy z Warszawy pozatrudniani? Ja tam się nie dziwię… Czytaj dalej „Okiem Mariana – Spojrzenie czwarte”
Okiem Mariana – spojrzenie trzecie
Skandal jest to, panie Mareczku! Kryzys światowy, roboty nie ma, a nam tu się każą do kanalizacji podłączać! Znaczy się – mnie to nie, ja mam tradycyjnie i ekologicznie, na podwórku… Szwagier też w miednicy się kąpie, więc mu wydatki niepotrzebne nie grożą. Ale kanalarze próbują rękę wykręcać, i na litość też próbują: że przez nich kłopoty finansowe są, że wodociągi całe w rozpaczy i w długach… Że my tu, w centrum nie mamy – to się wie, ale i na przedmieściach bieda! Tam mamony też nie mają i oszczędzają, gdzie się da – a się da! Czytaj dalej „Okiem Mariana – spojrzenie trzecie”
Okiem Mariana – spojrzenie drugie
– Maturę masz pan, panie Mareczku? Nie, tylko tak pytam – żeby nie urazić niechcąco… Jak masz pan, toś pan chwat! Ja to pod górę trochę do szkoły miałem, bo wiesz pan – w suterenie natenczas z mamusią zamieszkiwaliśmy. Moja Hela to się na zawodową szkołę porwała nawet i prawie skończyła, omal kucharką nie zostając! Ale runęły marzenia o karierze, kiedy nam się przychówek przytrafił. Czytaj dalej „Okiem Mariana – spojrzenie drugie”

Najnowsze komentarze