Już trochę zapomniałem, ile można mieć radochy z zagrania meczu i jaki kabaret można odstawić na ławce rezerwowych! Foteczki meczowe jutro na stronach Huraganu, a dziś – jeden portrecik „huraganiątka”.
Było ciężko, wiadomo… Telefonem się nie dało, aparaty były duże, na odbitkę trzeba było trochę poczekać, ale lustra już były – i kusiły. A teraz jest beka!
Z parkietu na deski
Z Julką poznaliśmy się na boisku, ale kontynuujemy znajomość na scenie. Ciekawa droga – z UKS Huragan do Teatru przy Fabryczce… Z drugiej strony – niedaleko. Jakieś dwieście metrów. Czytaj dalej „Z parkietu na deski”
Na upolowanie jakiegoś owada czy pajęczaka szanse są już raczej niewielkie, więc muszę się zadowolić takimi ckliwymi obrazkami…

Najnowsze komentarze