5-ta Rano – bezpartyjny dziennik żydowski, 13 grudnia 1932

Wiele się zmieniło od lat trzydziestych ubiegłego wieku w pociągach relacji Warszawa-Wołomin – choćby to, teraz jeździ nimi zdecydowanie mniej Żydów. Mimo to „studenckie” zabawy pozostały głośne i nieskomplikowane…

Powrót do Ryby

Ponad rok temu odwiedziłem chłopaków w ich centrum dowodzenia wszechświatem i nagrałem sobie ten filmik. I jeszcze kilka, ale obiecałem, że nikomu nie pokażę… W niedzielę zagrają w Wołominie w pubie Taaka Ryba swój nowy, autorski materiał. Jeśli ktoś lubi być przygotowany na takie imprezy i chciałby poszperać nieco w historii tej kapeli, to trochę jest u mnie, a trochę u Sentymentalnych Dinozaurów. Czyli… też u mnie. Czytaj dalej „Powrót do Ryby”

Dozo

Gra powstała w 1970 roku, jej autorem jest Alexander Randolph. Wymaga wprawdzie dość nietypowych akcesoriów, ale jak zwykle niezbyt kłopotliwych. Trójkątna plansza o boku 7, czyli 28-polowa, oraz po 7 kamieni w czterech kolorach – to wszystko. Żeby było ciekawiej – gra jest dla dwóch lub trzech graczy, co wcale nie zmienia jej reguł, a na dokładkę w czasie rozgrywki każdy z graczy używa dowolnego koloru pionów.

Czytaj dalej „Dozo”

inFamous: Second Son

W sumie to przypadkiem trafiłem na tę grę… Nie było nic ciekawszego, więc wziąłem to, co było. Szkoda, że nie w wersji spolszczonej, bo chyba sporo tracę z klimatu, ale i tak świetnie się bawię biegając po mieście w skórze graficiarza ze Seattle, niszcząc kamery i drony monitoringu, kasując posterunki Departamentu ds. Obrony Zunifikowanej, rozbijając grupy handlarzy narkotyków i wykonując inne, poboczne misje. Temat, który w książce zupełnie się nie sprawdził, w grze wciąga jak chodzenie po bagnach. Jestę superbohaterę! Czytaj dalej „inFamous: Second Son”

Fotospacer po hucie

Dwa tygodnie temu debiutowaliśmy w otulinie Grabicza, wczoraj wyskoczyliśmy do „Galerii Huta” licząc na ciekawe światło i inspirujące graffiti. Miałem plan na modelkę-niespodziankę, ale nie wypalił – na szczęście Iwona przyprowadziła cierpliwego młodzieńca i zabrała blendę, dzięki czemu towarzystwo mogło robić „łooooo” i „o ja cię!” doświetlając go słonecznymi zajączkami. Niby tylko dwie godziny zabawy, a sporo się nauczyłem… Czytaj dalej „Fotospacer po hucie”

Stwórz witrynę internetową lub bloga na WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑