Dzień spędziłem nietypowo – zaczęło się od biegania po dachach z aparatem (efekty na Panoramio), a skończyło w piwnicy:
Serek-power
Street Dance
Już mi słabo… Czeka mnie niezła orka z aparatem – ale może i uda sięzrobić parę ciekawych kadrów…
Koło gospodyń
Ech… Chwila słabości – i konsekwencje na wiele piątkowych wieczorów… Dwa tygodnie temu Asia poprosiła mnie o piątkowe spotkanie z prężną grupą szydełkujących, klejących, malujących, czerpiących papier i wypalających ceramikę kobiet. Pretekstem była potrzeba fotogafowania ich wyrobów – ponoć sobie nie radzą. Zabrałem co się dało z domu i pojechałem – w końcu kobietom w potrzebie należy pomóc :) Było miło, aczkolwiek nie na temat – pogadaliśmy troszkę, warunków do fotografowania nie było, więc pooglądaliśmy troszkę fotek na moim starym – i do domu. fotoblogu. Na wszelki wypadek (żeby było trudniej) zadałem pracę domową. Odrobiły i domagały siękolejnego spotkania…

Tym razem spakowałem w teczkę około 100 portretów w formacie 20×30 – przez prawie dwie godziny wybierały najlepsze zdjęcia, potem układały je jakoś sensownie do niby-ekspozycji. Fajnie. Kiedy przyszedł czas na sprawdzenie pracy domowej okazało się, że prawie wszystkie „odwaliły na kolanie”, kilka godzin wcześniej…
Kobiety…

Killing Silence i Kasa Chorych
Kto by pomyślał, że spędzimy miły, niedzielny wieczór w Tłuszczu? Szybka decyzja – i śmigamy na koncert do Centrum Kultury. Jesteśmy o czasie, rozpoczyna Killing Silence. Chłopaki dają radę, wokal tylko nieco nieczytelny… Publika młoda, ale sztywna – wszyscy pięć metrów od sceny, na krzesełeczkach, grzecznie. Dziwnie… Po krótkiej przerwie pojawia się Kasa Chorych – średnia wieku wzrasta, temperatura na widowni również :) Publiczność zaczyna reagować, pojawia się jakaś interakcja, robi się całkiem miło. Robię prawię 500 zdjęć… szkoda, że tak mało dobrych :) Czytaj dalej „Killing Silence i Kasa Chorych”
Żegnaj, PhotoBlogu!
Póki co – zaprzyjaźniam się z Flickrem. Idzie opornie, ale już zainstalowałem sobie plugin do Picasa, dzięki któremu moge to robić łatwiej.
Wczorajsze granie wypadło nieco blado – mało ludzi, głównie karty, za ścianą osiemnastka… Zrobiłem się senny juz przd 23.00, skończyliśmy po północy. Oczywiście było miło, nie narzekam :)




Najnowsze komentarze