Tak to już chyba jest z każdym hobby, nie tylko z fotografią: choćby z założenia było najtańsze, jak choćby żonglerka czy kaligrafia, to co jakiś czas trzeba sobie podnieść poprzeczkę, zmienić warunki czy urozmaicić zajęcie, żeby ogień pod kociołkiem nie wygasł. No więc kupiłem sobie LEDową lampę pierścieniową. Taką tanią, na próbę. Czytaj dalej „Doświetlone”
Jaki był, jaki jest
Kolejny wernisaż Anety Saks – tym razem na warsztacie pejzaże miejskie Wołomina, zarówno dzisiejsze, jak i te znane wyłącznie ze starych zdjęć. Nie ukrywam – wolę przyrodę w jej wykonaniu, ale przecież nie to ładne, co ładne, tylko co się komu podoba… Czytaj dalej „Jaki był, jaki jest”
Dzierganie w bibliotece
Dzierganiem nazywała kiedyś Renia szukanie jakiejś techniki w zmaganiach zapaśniczych, których chyba początkowo specjalnie nie kochała, przedkładając nad nie oldskulowe jiu jitsu. Czasy się jednak zmieniły, Renia też – o miejscach, w których prowadziła zajęcia nawet już nie wspominam. Czytaj dalej „Dzierganie w bibliotece”
Na nowym parkiecie
Parkiet nowy, a zawodniczki… młode! Pierwszy trening młodzieży starszej zaostrzył mi apetyt na nowy sezon. Miało być cieniutko, ale jednak ekipa jest ciekawa. Jeśli dziewczyny będą konsekwentne, a kontuzje będą je omijać szerokim łukiem, to emocji nie zabraknie! Czytaj dalej „Na nowym parkiecie”
Nietypowo, bo w niedzielę… Kto wie, gdzie to jest? Odpowiedzi oczywiście wyłącznie w komentarzach na blogu. Przypominam też, że jest masa punktów do zgarnięcia za stare, nierozwiązane zagadki! Czytaj dalej „Detaliczny Wołomin (51)”

Najnowsze komentarze