Dzierganiem nazywała kiedyś Renia szukanie jakiejś techniki w zmaganiach zapaśniczych, których chyba początkowo specjalnie nie kochała, przedkładając nad nie oldskulowe jiu jitsu. Czasy się jednak zmieniły, Renia też – o miejscach, w których prowadziła zajęcia nawet już nie wspominam.W tym tygodniu przeniosła się z zajęciami ze starej Biblioteki Pedagogicznej do dawnej Publicznej.  Światła jeszcze nie ma, ale za to ma bieżącą wodę i ogrzewanie, a to już znaczny postęp. Jutro mają podłączyć, więc testowałem pentaxa w warunkach prawdziwie bojowych. Na szczęście mam całkiem przyzwoitą, choć nieco już wysłużoną lampę błyskową i całą szufladę starych szkieł. Dały radę.

Grupy kameralne, bo to początek sezonu – można nawet powiedzieć, że to zajęcia indywidualne…