Basket!

Nagle okazało się, że koszykówka to fajna jest… Dziewczyny dają radę – zaczęliśmy eksperymenty z fanpage i blogiem. Trzeba promować młode talenty!

Okiem Mariana – spojrzenie piąte

Coś pan taki zdziwiony, panie Mareczku? Aliganckiego człowieka żeś pan nie widział? Fakt, garniaczek nie pierwszej młodości i troszkę się na mnie nie dopina, ale jakby mnie było stać na nowy, to bym o robotę nie zabiegał… A co? Trzeba się w końcu do jakiejś pracy wziąć, a tu dla mnie fucha jak znalazł, urzędowa, we Wołominie. Sam pan mówiłeś, że w magistracie na pensje nie żałują, to czemu nie spróbować? Konkurs jest, wymaganiom raczej odpowiadam, choć się początkowo opierałem – „urbanistyka” to się mnie jakoś nie za dobrze kojarzy. Stanowisko? A nie pamiętam – pełnomocnik czy coś… A, nie – pomocnik. Do kopertowania i takich tam… Czytaj dalej „Okiem Mariana – spojrzenie piąte” →

Okiem Mariana: spojrzenie pierwsze

– Gaz pan masz, panie Mareczku? Nie, nie w piekarniku – do samoobrony taki, w szpreju, łzawiący czy coś… Toś pan rozsądny, że masz pan. Nie to, co ta władza u nasz, we Wołominie. Bo widzisz pan – sam Prezes na Krakowskim Przedmieściu mówił, że zagrożenie czyha zewsząd! Żartów nie ma, trzeba się przygotować – każdy to wie. Nawet w takim Jadowie, co to tam lody kręcą, to wiedzą, i się władza na czołg zrzuciła. Szwagier był tam u nich i widział, to i ja wiem! U nasz niby też jest, ale stary, bez ważnego przeglądu i podejść go łatwo, bo nie w tę stronę ustawiony – od strony stolicy przecież desantu następnego nie będzie. Można by gruntowny remoncik przeprowadzić i gotowym być, ale nie – do wyższej instancji uderza się, wyłóż pan sobie. Niebiańskiej… Jak to – nie wiesz pan? Taksówką pan jeździsz, z ludźmi na poziomie obcujesz – i nie wiesz pan? Toż anioł stróż u nasz zląduje, dedykowany specjalnie! Trzeba to lepiej? Bazę będzie miał na rondzie i dogodną pozycję obserwacyjną na słupie. Pytasz pan, czy to pomoże? Mówią, że nikomu nie zaszkodzi… Czytaj dalej „Okiem Mariana: spojrzenie pierwsze” →

Wołomin niejedno ma radio

Bez ograniczeń w zasięgu i mocy nadajników. Bez natłoku reklam i prognoz pogody. Bez licencji i koncesji…

 

Malutka reżyserka wydzielona z pomieszczenia biurowego przy ul. Warszawskiej, komputer, mikser, dwa mikrofony, słuchawki, pudło kompaktów, wiadro mocnej kawy i internetowe łącze – tyle wystarczy, aby pojawić się „w eterze”. Aby utrzymać i zainteresować słuchacza trzeba jeszcze mieć coś do powiedzenia – albo do odtworzenia. Pierwszego lipca, po kilku tygodniach próbnej emisji, oficjalnie wystartowało Radio Azyll. Pierwszy, ok. 17.00, za mikrofonem zasiadł  Jan Bartnik. Czytaj dalej „Wołomin niejedno ma radio” →

Stwórz witrynę internetową lub bloga na WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑