Walentynkowa próba

W ciasnej emdekowej kawiarence można zmieścić spektakl teatralny, ale tylko pod jednym warunkiem – trzeba zrezygnować z podziału na scenę i widownię. Historia wypełniona po brzegi miłością i muzyką na żywo dzięki wyjątkowemu akompaniatorowi, jakim jest Mateusz Wojakowski, dzieje się oczywiście w kawiarni, aktorzy teatru Wprost wmieszani w publiczność grają jej obsługę i gości.  Czytaj dalej „Walentynkowa próba”

Szampańsko

Wczoraj od rana krzątanina przy wystawie ojca – rozstawianie kubików, montowanie zdjęć, rozkładanie towaru w gablotach. Dziś o 18 wernisaż, więc czasu już niewiele… Muzykanci mi pouciekali, więc ostatecznie na imprezie będzie przygrywał Marcin. Wprawdzie wczoraj wieczorem coś marudził, że sam tego nie ogarnie, ale wierzę w niego :) Czytaj dalej „Szampańsko”

Prawie gotowe!

Jutro ruszamy z przeglądem Prowincja 2007… Scena gotowa. Prawie. Zostało jeszcze sporo kosmetyki, ale już jakoś wygląda, nagłośnienie stoi, zasilanie „się robi”. Akustyka się poprawiła, choć rewelacyjnie nie jest. Sporo walki przed nami jeszcze jutro, ale wiem już, że nagranie „live” jest pewne, zachowam sobie wszystko na minidiskach. Może i w Życiu się pojawimy z krótkim filmikiem video, już jutro wieczorem.

Mam wielką nadzieję, że scena będzie działać, że będą regularne koncerty, wrócimy do warsztatów w czasie ferii i wakacji. Brakuje mi tego mimo wszystko :)

Spacerkiem po Kobyłce

Pomimo szumnych zapowiedzi na kółku nie stawiły się jakieś tłumy – pojawiło się czterech chłopaków, w tym Mateusz, który naprawdę „daje radę”. Nie padało, więc wypuściliśmy się na niespieszny spacerek po Kobyłce – zaczęliśmy na cmentarzu, który pomimo pochmurnego nieba i ogólnej szarzyzny ma swój urok. Zawsze można wypatrzeć jakiś stareńki nagrobek pokryty mchem, jakiś ciekawy kontrast, element dekoracyjny… Spędziliśmy tam blisko godzinę, kościół Św. Trójcy nie był już taki interesujący a wyprawa na peryferia była całkowitą porażką.

Wieczór przy scrabblach i dominie upłynął miło w towarzystwie Kaśki i Roberta, Gośka i Marcin zrejterowali. Skończyliśmy przed 23.00, rozegraliśmy chyba sześć czy siedem partyjek domina, szło naprawdę sprawnie. Najczęściej wygrywała… Ulka :)

A jutro czeka mnie pracowita niedziela przy kompie. Co robić…?

Stwórz witrynę internetową lub bloga na WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑