Jakiś czas temu chodził za mną pomysł na serię zdjęć przedstawiającą elementy różnych gier planszowych w niecodziennych zestawieniach i rolach, czasem dwuznacznych, symbolicznych, wymownych… Zrobiłem wtedy kilka ujęć, ale nie byłem nimi zachwycony. Postanowiłem wrócić do tematu, ale jakoś wciąż mam wrażenie, że coś jest nie tak. Czytaj dalej „Niepokorny”
…za niewylogowanie się z WordPressa! Czytaj dalej „Karny zadek!”
– Cuś tu letko nie sztymuje, pani kierowniczko, ale na fajrant damy radę. Co najwyżej będzie troszku trzeszczeć…
Rezerwa energetyczna
Uprzejmie donoszę lokalnemu sztabowi kryzysowemu, że gdyby w mieście zabrakło energii do pompowania wody w krany tudzież oświetlenia szpitala powiatowego przez kilka godzin, to jest rozwiązanie: nazywa się Kaśka w tej chwili pożytkuje swój power na akcję ubarwiania wołomińskich podwórek. Czytaj dalej „Rezerwa energetyczna”
Zakładam, że to „ona”. No i oczywiście że świadomie stylizuje się na rozkładówkę z pierwszego numeru Playboya z 1953 roku… Czytaj dalej „Marilyn”
Wszyscy mają zdjęcia kotów, to i ja nie mogę być gorszy… Czytaj dalej „Dawać mnie tu becikowe!”
A grojse floh!
W ramach obowiązkowych dzisiaj żarcików wspominkowa historia z prasy przedwojennej. Grama prawdy w tym zapewne nie ma, ale nieźle obrazuje opinię warszawiaków o Wołominie w latach trzydziestych. Czytaj dalej „A grojse floh!”
Drugie życie Mariana
Jakiś mail, SMS, telefon – znajomi pytają się, czy to ja. Bo coś im nie pasuje, bo przecież Marian miał zniknąć. I że co się stało? Nie wiem, jak mam to rozumieć… Martwią się, że jestem na skraju nędzy i musiałem wrócić do pisania na łamach lokalnej prasy? Czy może obawiają się o moje zdrowie psychiczne – zawsze przecież mówiłem, że Marian tkwi gdzieś we mnie, w środku… Może więc znów wyłazi na wierzch? Czytaj dalej „Drugie życie Mariana”
U źródeł legendy
Nierówna walka z choróbskiem trwa – przekonałem się dziś, jakim szczęściem jest smacznie przespana noc. Tak po prostu. W ramach leczenia zapuściłem się więc w archiwa i wiem już, dlaczego Wołomin budzi takie alkoholowe skojarzenia… To wina alkoturystów! Czytaj dalej „U źródeł legendy”

Najnowsze komentarze