Nie wiem, czy to bardziej kolorystyka przezroczy dokumentujących moje dzieciństwo, których setki znam niemal na pamięć, czy może raczej wyblakłe kolory katalogów wysyłkowych zachodnich domów handlowych, które tak bardzo pobudzały wyobraźnię w szarych czasach PRL. Wiem, że mi pasuje, chociaż wzrok spuszczony i oczu nie widać…

Bądźmy choć przez chwilę poważni! – zażartowała Gałązka.

Wyprowadziłem się z domu, gdy miała jakieś 5 lat – nie mieliśmy okazji poznać się zbyt dobrze… Teraz łączy nas patrzenie na świat i ludzi przez grube szkła, choć ona robi to zawodowo.

Wczoraj postanowiłem zacząć mały cykl portretów pod hasłem „szacunek”. I właśnie wczoraj zupełnie tego nieświadoma Baśka opowiedziała mi dykteryjkę o szacunku w kontekście kobiet, więc… zmieniam tytuł, ale nie moje uczucia wobec tej niesamowitej kobiety.

Dobrze, że czasem ktoś się nade mną ulituje i cierpliwie”potwarzuje” mi do zdjęć. Wiem, że muszę ćwiczyć, ale to dla mnie dość stresujące – owady nigdy nie mówią mi: O matko! Skasuj to, jak ja wyszłam?! Czuję się wtedy winny – prawdopodobnie słusznie…

Stwórz witrynę internetową lub bloga na WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑