Dobrze, że czasem ktoś się nade mną ulituje i cierpliwie”potwarzuje” mi do zdjęć. Wiem, że muszę ćwiczyć, ale to dla mnie dość stresujące – owady nigdy nie mówią mi: O matko! Skasuj to, jak ja wyszłam?! Czuję się wtedy winny – prawdopodobnie słusznie…