Czasem fajnie jest o czymś zapomnieć. Zgubić coś, a potem znaleźć. Spojrzeć świeżym okiem i ucieszyć się jeszcze raz z czegoś, co było zawsze w zasięgu ręki. Docenić. Czytaj dalej „Odzyskane kamienice”
Dzwonnica
Mogłem zrobić parę kroków w tył i dziabnąć fotkę całości, ale oczywiście odbicie kościoła w oknie było ważniejsze. Młodość, durność… Nie zarejestrowałem nawet momentu, kiedy zniknęła. Czytaj dalej „Dzwonnica”
Burmistrz pod pręgierzem
Czy to tylko „kaczka dziennikarska”, czy naprawdę tak ukarano burmistrza Wołomina? Czytaj dalej „Burmistrz pod pręgierzem”
Zielony drewniak
Gapiłem się na tę fotkę długo i za nic nie mogłem sobie przypomnieć, gdzie ją zrobiłem. Wczoraj znalazłem drugą i sprawa się wyjaśniła – Sienkiewicza! Kiedy to pstryknąłem? 20 lat temu? Dziś chyba tam jest parking osiedlowy. Czytaj dalej „Zielony drewniak”
Szczęście w nieszczęściu
Kurjer Warszawski
R.56, nr 39 (19 lutego 1876)
Makabryczna historia… Czytaj dalej „Szczęście w nieszczęściu”
Grzybek. Pamiętamy!
Co jakiś czas zabieram się za porządki w analogowych odbitkach, ale zaraz ręce mi opadają i daję sobie spokój. Zostaję z kilkoma fotkami na których jest coś więcej, niż zamierzałem pokazać kilkanaście, a czasem i ponad dwadzieścia lat temu, kiedy naciskałem spust migawki. Na tych na przykład jest „grzybek”, choć bohaterem miał być drewniany dom na pierwszym planie… Czytaj dalej „Grzybek. Pamiętamy!”
Chemiczny celebrytyzm z lat 30.
Przyznaję: Jeszcze jedno życie Alicji Dorabialskiej przekartkowałem jedynie w poszukiwaniu wołomińskich akcentów, bo jej kariera naukowa jakoś mnie szczególnie nie zainteresowała, choć wiedziałem o paryskich studiach pod kierunkiem Marii Skłodowskiej-Curie i o tym, że była pierwszą kobietą-profesorem Politechniki Lwowskiej. Nie wiedziałem tylko, że w latach 30. był to temat prasowych wzmianek. Czytaj dalej „Chemiczny celebrytyzm z lat 30.”

Najnowsze komentarze