Plateau w Fabryczce

Muzycznie to nigdy nie była moja bajka, ale za ziomków zawsze trzeba trzymać kciuki – zwłaszcza, że koledzy z Plateau grają od osiemnastu lat, a ja pierwsze fotki zrobiłem im pewnie jakieś szesnaście lat temu… Dużo ujęć z próby, bo usiłowałem zrobić jakieś światło na scenie, więc bez skrępowania deptałem im po kablach. Czytaj dalej „Plateau w Fabryczce”

Chyba muszę zacząć rozglądać się za jakąś inną robotą…

Staram się nie niepokoić swoją obecnością rywalek podczas meczów, ale czasem zakradam się w okolice ich ławki… Fotka z archiwum, chyba mecz juniorek starszych z warszawską Polonią.

Westworld

Dwa sezony znakomitego serialu za mną i ze zdziwieniem stwierdzam, że HBO zamówiła trzeci… Troszkę zaniemówiłem. Byłem przekonany, że to już koniec, że wszystko, co było do wyjaśnienia, zostało wyjaśnione, reszta zaś ma pozostać tajemnicą. Że nie da się bardziej obudować fabularnie pomysłu z nakręconego w 1973 roku filmu. No dobra – da się, ale to już będzie na siłę, sztuczne, naciągane. Czy na pewno chcę to oglądać? Czytaj dalej „Westworld”

Nie znam człowieka…

Podobno każdy z nas co jakiś czas wpisuje w google swoje nazwisko, więc to chyba nic wstydliwego? Ja czasem zamiast kolejnych wołomińskich sensacyjek kryminalnych sprzed wojny dla odmiany szukam w gazetowych wycinkach przodków  i… ostatnio znalazłem. Wprawdzie jakoś nie kojarzę gościa, ale zaintrygowało mnie coś innego: znalazłem go w kilkunastu tytułach prasowych, ale wszystkie dotyczą jednego wydarzenia… Czytaj dalej „Nie znam człowieka…”

Mass Effect: Andromeda

Nie jestem fanem space opery w w literaturze fantastycznej, w filmie też niespecjalnie łykam takie tematy (no, chyba że to Star Trek), ale okazuje się że gra, która łączy w sobie strzelankę, RPG, przygodówkę, strategię i sporo przyzwoitego humoru w niezłej oprawie graficzne jest mnie w stanie przykuć do konsoli na długo pomimo swojej kosmiczności. Czytaj dalej „Mass Effect: Andromeda”

Tryptyk

Storytel daje mi niesamowity komfort – mogę sobie porzucać audiobooki w połowie bez wyrzutów sumienia i konsekwencji finansowych, w końcu płacę abonament! Uświadomiłem to sobie niedawno i od razu skorzystałem z tego spostrzeżenia, pobierając Tryptyk nieco na przekór odrazie, jaką wzbudzały we mnie od dawna okładki serii z Willem Trentem. Nie żałuję! Czytaj dalej „Tryptyk”

Create a website or blog at WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑