Express Ilustrowany
1946-08-07 R. 1 nr 199
Tajemnicza sprawa, nie?
Express Ilustrowany
1946-08-07 R. 1 nr 199
Tajemnicza sprawa, nie?
Znakomity relaks w sobotnie popołudnie! Adam Strug z zepołem na scenie wołomińskiej Fabryczki zagrali materiał z nowej płyty Leśny Bożek, ale nie zabrakło też starszych utworów. Przy okazji dowiedziałem się, że jak sobie zaświecisz, tak ci wyjdą zdjęcia… Czytaj dalej „Leśny Bożek”
Dążenie do doskonałości jest teoretycznie cechą pozytywną, ale w tym przypadku to dość dyskusyjne… Żarcik, żarcik! Teatr przy Fabryczce pracuje ciężko nad nowym spektaklem, dziewczęta rzadziej zerkają w tekst scenariusza, historia nabiera wyrazu. Mocno ściskam kciuki za Zołzy! Czytaj dalej „Trening zołzowatości”
Uznano mnie za eksperta w sprawach historii Wołomina, choć sam bym się tak nigdy nie określił… Wyślizgałem się jakoś z zabierania głosu, bo szkoda mi się młodzieży zrobiło i nie brakowało wśród zaproszonych prawdziwych fachowców, ale samego wydarzenia nie odpuściłem – i nie żałuję! Licealiści zrobili kawał dobrej roboty organizując konkursy związane z historią miasta, przygotowując prezentacje i odgrywane na żywo scenki, w których pojawiali się m.in. Jadwiga Markowska, Janusz Nasfeter, ksiądz Jan Ignacy Golędzinowski czy Jerzy Surowcew. Mam nadzieję, że przynajmniej kilka młodych osób zainteresuje się lokalną historią, może ktoś poszpera w rodzinnych albumach i znajdzie coś ciekawego, porozmawia potem z dziadkiem czy babcią… Inaczej przecież cała ta robota nie ma większego sensu! Czytaj dalej „Historia w III LO”
Można było upamiętnić Wierę Gran pamiątkową tablicą i festiwalem. Udało się przypomnieć mieszkańców miasta, o których dzisiejsi młodzi wołominiacy mogą nawet nie wiedzieć. Chyba po raz kolejny dzieje się coś, co wydawało się niewykonalne… Kiedy wszyscy twierdzą, że czegoś nie da się zrobić – przychodzi ktoś, kto tego nie wie, i to robi! Tym razem dzięki inicjatywie Uli Zajączkowskiej spróbujemy przypomnieć o kilkuset ofiarach likwidacji wołomińskiego getta, które rozstrzelano na terenie dzisiejszego Ośrodka Sportu i Rekreacji „Huragan”… 19 kwietnia spotkamy się w tym miejscu. Nie będzie żadnych przemówień i transparentów – chcemy po prostu zachować pamięć o naszych niedawnych sąsiadach, po których dziś w Wołominie nie ma już śladu.
Cieszę się.
Express Wieczorny Ilustrowany
27 maja 1925 R. 3 nr 122
„Siedmiu szatanów”, święte proroctwa i przepowiednie spisane cyrylicą na pergaminie. No i heroiczna walka o krzyż! Niestety nie znalazłem informacji o wyniku badania rękopisów. Swoją drogą – to kolejny wołomiński prorok… Przypadek?
Sztandary dodawały zapewne powagi i splendoru różnym cechom rzeźników czy golibrodów, kopiącym na łące pod lasem piłkę sportowcom i jednostkom OSP. Przy okazji fundowania takiego sztandaru oficjele, fundatorzy czy inni honorowi goście mieli okazję wbić w drzewce pamiątkowy gwóźdź. Wpadły mi właśnie w łapki takie rarytasy, ale przy okazji pojawiło się masę pytań: jak te gwoździe trafiły na bazar na warszawskiej Olimpii? Czy ktoś je wydłubał z drzewca sztandaru, który wciąż gdzieś wisi, czy może udało się uratować wyłącznie gwoździe? Z którego roku moga pochodzić te „artefakty”? Wreszcie – z czyjego sztandaru je wyjęto? Czytaj dalej „Gwoździe z odzysku”
Gazeta Ludowa 1946 nr 38
Dobry adres! Wołomina, Warszawska 11 – tuż po wojnie najwyraźniej zamieszkali tam jacyś bardzo… hmmmm… „zaradni” obywatele! Czytaj dalej „Przypadek? Nie sądzę…”
Express Ilustrowany
29 lipca 1933, R. 11 nr 208
Mam nadzieję, że to tylko pośpiech i nieuwaga, a nie świadoma decyzja redaktorów…
Sceniczne gapienie się w komórki z masowego stało się kamearalne – to nieomylny znak, że Teatr przy Fabryczce wkroczył w nową fazę pracy nad scenariuszem Babett kłamie. Na zdjęciach wciąż wygląda to na dokumentację uzależnienia młodzieży od smartfonów, ale na żywo jest zupełnie inaczej: postacie nabierają wyrazu, dialogi przestają być recytacją w duetach, sceny robią się dynamiczniejsze. I tylko te telefony… Czytaj dalej „…a Babett wciąż kłamie!”
Ilustrowana Republika
27 czerwca 1926 R. 2 no 176
Furmani kontra tragarze… Wołominiacy przegrali, ale obili warszawiaków i zagarnęli całą kasę. Zdarza się, tylko… kto był tak naiwny, że kupił bilety na to widowisko?
W trosce o własne dobre samopoczucie nie zaglądałem dawno do Muzeum Nałkowskich, ale dziś pogoda mnie skusiła. Nie widze spektakularnych postępów w powstawaniu parku i nie wiem, czy to dobrze, czy może raczej źle? Prawdopodobnie czegoś nie zauważyłem – widok od strony szosy warszawskiej jest mocno ograniczony, być może tam praca wre i wurtualny park nabiera realnych kształtów? Czytaj dalej „Marcowe Muzeum”
Autor motywu: Anders Noren.
Najnowsze komentarze