Mój „Drwal”

Filmy animowane kojarzą nam się głównie z bajkami dla dzieci – ani telewizja publiczna, ani stacje komercyjne nie rozpieszczają nas raczej ambitnymi produkcjami wykonanymi w tej technice. Jest ich jednak sporo – można wręcz powiedzieć, że nie trzeba ich specjalnie szukać. Nawet ich twórców mamy na wyciągnięcie ręki… Czytaj dalej „Mój „Drwal”” →

Miasto pomników

„Potrafimy tylko wznosić pomniki coraz większe, coraz wyższe, ale pamiętać – pamiętać już nie umiemy.” – gdzieś w powieści Arkadija i Borysa Strugackich „Ślimak na zboczu” z roku 1965 pada takie zdanie. Dawno, ale prawda – chciałoby się powiedzieć, bo przecież minęło już blisko pół wieku. Jeszcze więcej minęło od wydarzeń, które chcą upamiętnić przedstawiciele Stowarzyszenia Wspólnota Samorządowa Powiatu Wołomińskiego, którzy zwrócili się do burmistrza Wołomina z propozycją i planem budowy pomnika poświęconego Polakom, mieszkańcom Wołomina i terenów powiatu wołomińskiego, którzy podczas II wojny światowej ratowali Żydów. Pomnik miałby być usytuowany na skwerze przy ulicy przejazd, a więc w okolicy dawnej bramy do wołomińskiego getta. Czytaj dalej „Miasto pomników” →

Okiem Mariana – spojrzenie czterdzieste siódme

– Nie jest źle, panie Mareczku, nie jest źle! Idą zmiany, może i robota będzie niedługo… Nie, nie – przy odśnieżaniu to sezonowe zajęcie jest, a ja potrzebuję ustabilizować budżet domowy. Ale może będzie robota jakby dla mnie stworzona – uratuję nasz kraj, ojczyznę naszą kochaną! No nie sam, sam to bym mimo wszystko rady nie dał, ale rękę przyłożę! Właściwie to nie rękę… Opowiem od początku – sam pan zrozumiesz. Czytaj dalej „Okiem Mariana – spojrzenie czterdzieste siódme” →

Zapomniani meszkańcy

O historii Wołomina mówi się coraz częściej i coraz szczegółowiej, opracowując na przykład kolejne tomy „Rocznika wołomińskiego” – są jednak tematy, które poruszane są rzadko i ciągle nikt nie kwapi się do ich zgłębiania.

Wokół tematu społeczności żydowskiej w Wołominie od dawna chodzono raczej na palcach i udawano, że tematu nie ma i nie było. Żydowski cmentarz przy Andersa nie jest nawet oznakowany, wygląda jak zwykły nieużytek. Nie ma śladu po synagodze i mykwie w centrum miasta, nie oznakowano masowego grobu pozostałego po likwidacji getta. Jedyne co mamy, to wspomnienia… Czytaj dalej „Zapomniani meszkańcy” →

Dzięki!

Zupełnie nie wiem kiedy załapałem się na trzecie miejsce w konkursie fotograficznym na Wołomińskim Forum Samorządowym. Nie wiem kiedy, bo wypisałem się z Forum… Ale dziękuję oczywiście wszystkim głosującym na moje wakacyjne wspomnienie… Czytaj dalej „Dzięki!” →

Co za gęby!

Było groźnie. Zorganizowane w konwencji zabawy spotkanie pod czołgiem przerodziło się w zażartą dyskusję. Kilku przybyłych przedstawicieli opcji „wywieźć” stawiało czoła sporej grupie zwolenników pozostawienia sędziwego T-34 na miejscu. Na nic zdały się propozycje zmiany tablicy… To symbol stalinizmu i koniec. Czytaj dalej „Co za gęby!” →

Miała być niedziela…

Bo ja to mam w czwartki niedzielę. Tak wypadło. Gazeta skończona – meczów jeszcze nie ma. Póki co nie ma, bo niedługo siatkarze ruszają do boju i wieczory będą zajęte.

No więc miała być niedziela, ale się wykluła jakaś aktualizacja, jakieś wklepywanie danych na strony, potem „na chwilkę” do OSiRu, jakieś przygotowanie do szkolenia wyskoczyło z za rogu, potem telefon przypomniał, że o 18.00 wywiadówka. I po niedzieli…

Dobrze, że jutro piątek!

 

Wiola, wracaj na parkiet!

Na środę ustawiłem się wstępnie z Wiolką Michalską na wywiadzik… Mało jej było tytułu Mistrza Polski w boksie, więc zadebiutowała ostatnio na międzynarodowych ringach. Właśnie przywiozła do domu złoto z Ukrainy w kategorii wagowej 81 kg.
Mam też chytry plan namówienia Wioli do powrotu do koszykówki, w której też miała niezłe osiągnięcia z wołomińskim Huraganem. Szanse są marne – ale trzeba próbować!

Futbolowo

No nie da rady, choć staram się jak mogę :) Piłka nożna nie będzie należała do dyscyplin, którym kibicuje – w każdym razie nie w najbliższym czasie. Nie pomogły w tym trzy sobotnie mecze, nie pomogą też zapewne dwa niedzielne. Służba nie drużba…
Może byłoby mi łatwiej, gdyby słowa padające w emocjach z boiska, ławki i trybun były mniej… warczące?

Stwórz witrynę internetową lub bloga na WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑