Mój „Drwal”

Filmy animowane kojarzą nam się głównie z bajkami dla dzieci – ani telewizja publiczna, ani stacje komercyjne nie rozpieszczają nas raczej ambitnymi produkcjami wykonanymi w tej technice. Jest ich jednak sporo – można wręcz powiedzieć, że nie trzeba ich specjalnie szukać. Nawet ich twórców mamy na wyciągnięcie ręki…

Paweł Dębski jest od urodzenia mieszkańcem Duczek i docenianym nie tylko w Polsce twórcą, choć animacją zawodowo zajmuje się zaledwie od kilku lat.

Paweł Dębski, fot. Ars Independent
Paweł Dębski, fot. Ars Independent

Animacja już nie jest twoim hobby – to zawód. Jak do niego trafiłeś?

– Początkowo były to tylko efekty specjalne do amatorskich filmów kręconych ze znajomymi dla zabawy. Bardzo spodobała mi się praca z programami 3D i zacząłem szukać szkoły, która mogłaby mnie tego nauczyć. Na łódzkiej filmówce był kierunek „animacja i efekty specjalne”, który mnie bardzo pociągał – dostałem się tam przy drugim podejściu. Później okazało się, że jest to szkoła bardzo artystyczna, ukierunkowano mnie na pisanie scenariuszy. Dzięki znakomitej kadrze zrozumiałem, że warto próbować robić coś swojego, a nie iść w kierunku filmowego rzemiosła.

Kiedy zaczął to być twój zawód?

– Już na ostatnim roku studiów pracowałem zawodowo, więc mogę powiedzieć że pracuję w tym zawodzie od czterech lat. Było to związane z filmem dyplomowym – można go robić poza szkołą, czyli znaleźć sobie studio filmowe, które weźmie twój pomysł i będzie się ubiegało o dofinansowanie. Znalazłem taką firmę – to warszawskie FUMI Studio, w którym produkowałem swojego „Drwala”. Uzyskaliśmy dofinansowanie z Państwowego Instytutu Sztuki Filmowej, dzięki czemu mogłem się skupić na tej pracy.

Ile czasu poświęciłeś temu filmowi?

– Przez cały czwarty rok studiów pracowałem nad scenariuszem, na piątym go realizowałem, potem jeszcze poprawki… jakieś dwa i pół roku pracy i pokaźny budżet, których efektem jest kilkunastominutowy film animowany. Łatwo się domyślić, że w pewnym momencie praca nad tą animacją zaczęła mnie męczyć, moje zaangażowanie podtrzymywała tylko myśl o finałowej scenie…

Jeśli się nie widziało „Drwala” to może się wydawać, że te kilkanaście minut to mizerny efekt włożonej pracy i sporego budżetu…

– Jestem przekonany, że jednak nie – i chyba nie tylko ja jestem tego zdania. Od 2011 roku „Drwal” pokazywany był na około pięćdziesięciu festiwalach, otrzymał jedenaście nagród i wyróżnień. Najbardziej prestiżowa jest ta z Kakowskiego Festiwalu Filmowego, gdzie dostałem główną nagrodę za animację, zaś moje studio zostało nagrodę dla najlepszego producenta. Duży portugalski festiwal Cinanima przyznał mi nagrodę, dzięki czemu „Drwal” został wyemitowany w portugalskiej telewizji. Włosi przyznali filmowi nagrodę za najlepszy design na festiwalu filmów… 3D, choć mój film jest zdecydowanie 2D. W Słowenii na festiwalu Animateka  i w Indiach na UFO 0110 otrzymaliśmy wyróżnienia. Szokujące są takie nagrody jak na przykład na Klubie Twórców Reklamy – dla najlepszego reżysera, bo wygrałem tam z twórcami reklam i teledysków. Uznanie branży i dobry odbiór widzów świadczą chyba o tym, że dobrze wykorzystaliśmy ten czas i pieniądze.

Czy twój film to wciąż ręczna, tradycyjna animacja?

– Trudno to określić… To ręczna robota na komputerze – używam tabletu graficznego, więc rysuję bezpośrednio na ekranie, w programie komputerowym, ale każda klatka filmu jest rysowana ręcznie. To przyspiesza prace – malowanie na papierze, fotografowanie jest bardzo czasochłonne. Mimo tego ułatwienia presja czasu powoduje, że trzeba pójść na pewne kompromisy. „Drwal” był pracą dyplomową, więc miałem określony czas na jego ukończenie. Jedyną metodą na przyspieszenie pracy bez rezygnowania z artystycznej wizji było ograniczenie do ośmiu klatek na sekundę, podczas gdy standardem kinowym jest 24 klatki na sekundę. W animacji stosuje się zazwyczaj 12 klatek na sekundę – widz nie odczuwa różnicy, a animator ma dwa razy mniej roboty.

Jeden z twoich wcześniejszych filmów, „Zupełnie inna historia”, jest wykonany w zupełnie innej technice…

– Tak, wykonałem go w programie do animacji 3D, ale potem na podstawie poszczególnych klatek powstały ręcznie tworzone docelowe klatki filmu. Dzięki temu film wciąż wygląda jak wykonany ręcznie pomimo tego, że powstał na podstawie w pełni cyfrowego „podkładu” – komputery jeszcze nie potrafią dobrze symulować ręcznego rysunku.

Jaki będzie twój następny krok?

– Uzyskaliśmy kolejne dofinansowanie, zacząłem z kolegą pisać scenariusz do animowanego filmu pełnometrażowego. Marzy mi się przygodowy film dla szerokiego grona odbiorców: dla dzieciaków i ich rodziców, ale i dla młodzieży. Wierzę w to, że komercyjny film nie musi być płytki. Mamy rok na opracowanie scenariusza i wiem, że zrobimy dobry film.

Jedna myśl na temat “Mój „Drwal”

Dodaj własny

Dodaj komentarz logując się przez FB lub Twetter

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

Create a website or blog at WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: