Nasz Przegląd : organ niezależny, R.13, nr 249 (2 września 1935)
Dzień porażek
Na miejscu wszystko w plecy: siatkarze – juniorzy z MDK, seniorzy z Hajnówką (choć kibice twierdzą, że z „Drukarzem” Sędziszew), piłkarze z Żyrardowianką… Czytaj dalej „Dzień porażek”
Pente
Gra odbywa się najczęściej na planszy do Go (19×19) przy użyciu standardowego zestawu kamieni ustawianych kolejno przez graczy na wolnych polach planszy. Nic nie stoi na przeszkodzie rozgrywania gry na mniejszych powierzchniach: 15×15, 13×13, 11×11… Celem rozgrywki jest ułożenie poziomej, pionowej lub ukośnej linii ze swoich pięciu pionów lub zbicie 10 kamieni przeciwnika. Jeśli po zapełnieniu planszy żaden z graczy tego nie osiągnie – następuje remis. Czytaj dalej „Pente”
Pionierski Wołomin
1 VIII 1914 r. powstał Centralny Komitet Obywatelski w Warszawie, a 10 VIII 1914 r. pierwsza tego rodzaju placówka w Królestwie Polskim — na terenie Wołomina. Była to namiastka instytucji samorządu terytorialnego. Organem porządkowym Komitetu była powołana przez niego Straż Obywatelska. Instytucja ta założyła w Wołominie herbaciarnię, prowadziła opiekę zdrowotną, otworzyła szpital i ambulatorium, przeprowadziła masowe szczepienia przeciwko ospie, kontrolowała stan sanitarny sklepów spożywczych. Komitetowi Obywatelskiemu w Wołominie przewodniczył K. H. Wojciechowski, właściciel ziemski, jego zastępcą był inżynier budowlany Mieczysław Czajkowski, sekretarzem — nauczyciel Jan Malinowski, skarbnikiem — Czesław Dąbrowski, właściciel apteki, a członkiem Komitetu — Wincenty Kowalski, mechanik.
Józef Kazimierski
Rocznik Mazowiecki 10, 1998
więcej na stronie dawny.pl
Czwórka z Wołomina
Tak, tak – z Wołomina! W końcu za własne pieniądze, na własnym gruncie wolno wyrażać swoje uznanie, czyż nie? Czytaj dalej „Czwórka z Wołomina”
Już czas?
Wiem, że to jeszcze nie żaden zabytek, raptem dziesięć lat, ale… jeszcze z dziesięć – i będzie eksponat!
Już czas na leczenie? Czytaj dalej „Już czas?”
Dwa lata wakacji
Grażyna – Wołominianka od zawsze, Marek – od dwudziestu lat. Wiek – około czterdziestki. Jadą na wycieczkę, taką trochę dłuższą. Jeszcze rok temu była tylko marzeniem… Czytaj dalej „Dwa lata wakacji”
Łubu dubu, łubu dubu…
Gdy pewnego jesiennego rana przekraczałem bramę Zakładów Stolarki Budowlanej w Wołominie, wyrwało mi się z ust: jak tu ładnie.
Nie ma tu wprawdzie wspaniałych pawilonów ani rozległych widoków. Jest jednak bardzo czysto, porządnie i estetycznie. Okazuje się, że obejście fabryczne można urządzić ze smakiem. Każdy wolny skrawek ziemi obsiano trawą. Wzdłuż trawników ciągną się gazony barwnych kwiatów. W drewnianych kubłach stoją egzotyczne kaktusy. Alejki wysadzono topolami i jarzębiną, są nawet drzewka owocowe. Czytaj dalej „Łubu dubu, łubu dubu…”
Za kotarą
Taki już widać mój los – zamiast lansować się w pierwszych rzędach, wśród intelektualnych elit i kulturalnej śmietanki, znów przesiedziałem cały koncert za kotarą. Trzeba znać swoje miejsce w szeregu…
Przynajmniej nikt mi nie kasłał do ucha. Czytaj dalej „Za kotarą”

Najnowsze komentarze