Thick As A Brick

Nie mam pojęcia, skąd u mnie taka słabość do utworów tego zespołu. Ale jest piątek, zaraz fajrant, tyrałem od rana – pozwoliłem więc sobie nieco się zrelaksowac :) Kawałek tym ciekawszy, że wykonanie dość świeże – ale ciągle ma kopa!

Przyspieszamy na finiszu…

Trzeba się już ostro sprężać – do wystawy raptem tydzień, a wydruki nie ruszone, parawany nie przygotowane, filmy nawet nie zaczęte. Z filmami to akurat najmniejszy problem – mam nadzieję, że już dziś obydwa będą gotowe. Jutro rano idę walczyć z parawanami, w sobotę i niedzielę mam zamiar przygotować zdjęcia. Teoretycznie wszystko się uda :)

Pracująca sobota :)

Uwielbiam takie dni… Wystartowałem o 9.30, „w baku” kawa i dwie kanapki. Plan – plenerowe zajęcia fotograficzne z dzieciakami z szansy. Program minimum – jeden film poklatkowy o tematyce „śmieciowej”. Zrealizowany – dzieciaków była zaledwie czwórka, wolontariuszek z szansy – dwie, plus Monika i ja. Jedna grupa strzelała ze statywu fotki do filmu, druga – patrolowała miasto. Po dwóch godzinach – zmiana. Czytaj dalej „Pracująca sobota :)”

Nudzie mówię stanowcze "nie"!

Grupka naszych "fajterów" pojechała na Otwarte Mistrzostwa Europy do Niemiec. Oczywiście "za swoje", bo miasto biedne i nie da. Pojechało sześciu, przywieźli osiem medali. Czyli można… Więcej na stronie szkoły.

W sobotę i niedzielę dziesiąte otwarte Grand Prix Polski, u nas. Mam nadzieję, że będzie równie dobrze, jak za miedzą…

Za chwilę ruszam na "śmietnikowe łowy" – muszę być przygotowany na niepowodzenie dzieciaków i mieć jakiś zapas własnych zdjęć. Po drodze MDK, Muzeum Nałkowskich… Zaczyna się :) Kumulacja w sobotę: od rana zdjęcia, potem biegnę na Grand Prix, kebab w biegu i od 19 nagrywam "Oskara" w Kobyłce. Zejdzie się pewnie do 22.00.

Sepia

Z planów fotograficznych na niedzielę nici – padało od rana. Pozostało skanowanie stosu muzealnych zdjęć wołominiaków i samego miasta – głównie z lat 30., ale i wcześniejsze się trafiały. To monotonna praca, wręcz nudna, ale mam słabość do fotografii miasta, które tak dobrze znam, ale w tak innej oprawie…

Przede mną dwie wystawy w ciągu miesiąca. Muszę się wyrobić…

 

Jak się ma osiemnaście lat, to się nie wie, co to zmęczenie…

18 Anuszki

Kto by pomyślał, że pójdę jeszcze na jakąś osiemmnastkę? No – chyba że w charakterze fotografa, czy może… ojca. A tu proszę! Anuszka zrobila naprawdę fajną imprę, poza ekipą teatru było masę innych, fajnych gości w każdym wieku – rodzina, przyjaciele Anuszki i rodziców itd. Była wyżerka, karaoke, ktoś męczył elektryczną gitarę, tańce, wygłupy. Przesiedziałem połowę tej zabawy w portierni, żeby moja latorośl nie poczuła się skrępowana, ale i tak skocńczyło się awanturą, kiedy trzeba było wyjść.

Ciężko być ojcem dorastającej córki… Syna chyba też, więc od jakiegoś czasu inaczej patrzę na moich rodziców.

Stwórz witrynę internetową lub bloga na WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑