Niby nic się nie działo – a czasu nie było. Oczywiście poza pracą, tą etatową, któraz wyrywa 8 godzin z dnia, zawsze jest coś innego do zrobienia… Ostatnio sporo poświęcałem sprawom teatralnym, ale było też sporo innych robótek. Zaczęliśmy prowadzić z Tyckiem kurs komputerowy dla seniorów – idzie nieźle, nie spodziewałem się zupełnie. Dzieciaki wystawiły u nas „Oskara”, scena się sprawdziła. Ostatnio odbyło się jam session – wiem już, że ośmiu gitarzystów na scenie to o czterech za dużo. Albo i o sześciu :) Było miło. Czytaj dalej „Miesiąc przerwy – jak to się stało?!”
Blues na bogato
Eksperymentalne bluesowe jam session w kobyłkowskim MOK-u. Na gęsto, z przepychem… Czytaj dalej „Blues na bogato”
Oczywiście – tylko kiedy?
Czas, czas… Nie nadążam! Ewa chora, muszę się rozdwajać w robocie – a jest co robić. Jutro gala kickboxingu, dziś spotkanie z poetką (malutko ludzi), oferta kolonijna już na szczęscie przygotowana, kilka zleceń na strony czeka w kolejce, a jeszcze spory wywiad do obrobienia, jeden wieczór przesiedziałem przy ołowianych żołnierzykach, od poniedziałku codziennie dwie godziny spędzam z seniorami w kawiarence internetowej – podjęliśmy się z Radkiem prowadzenia kursu komputerowego dla dorosłych. Ciągle coś… Czytaj dalej „Oczywiście – tylko kiedy?”
Miłość niejedno ma imię
Na premierze (14 lutego) byłem odźwiernym, więc dokumentacji brak. Ale jest worek zdjęć i kilka filmów z ostatnich prób przed premierą… Nie oceniam, nie wartościuję – cieszę się, że im się chce. Mnie też się zachciało – www.teatr.tylko.to
Walentynkowa próba
W ciasnej emdekowej kawiarence można zmieścić spektakl teatralny, ale tylko pod jednym warunkiem – trzeba zrezygnować z podziału na scenę i widownię. Historia wypełniona po brzegi miłością i muzyką na żywo dzięki wyjątkowemu akompaniatorowi, jakim jest Mateusz Wojakowski, dzieje się oczywiście w kawiarni, aktorzy teatru Wprost wmieszani w publiczność grają jej obsługę i gości. Czytaj dalej „Walentynkowa próba”
Warsztaty z Jurkiem Łazewskim
Nie, nie – nie mam aktorskich ambicji :) Kolażanka córka ma, a że Monika się postarała i zorganizowała zajęcia z dobrym fachowcem, to i ja się wybrałem. Z ciekawości. I troszkęz nudów… Agnieszka śmiga na natrach w górach, musiałem sobie jakoś wypełnić dzień :)
Warsztaty z Jarkiem Gasiem
Oczywiście przyszła połowa zapowiedzianych osób, ale za to wszyscy zapisali się na następne zajęcia. Mam nadzieję, że pojawią się kolejni chętni – zwłaszcza ci, którzy nie dotarli na pierwsze spotkanie.
Byle do ferii…
Cienko z czasem… W pracy sporo się dzieje, w domu też mam troszkę dłubaniny przy najróżniejszych projektach. Wciąż pracujemy nad oprawą graficzną Trybików – plansza przeszła, ale teraz przede mną nierówna walka z pudełkiem i instrukcją. Sprawa się przeciąga przez korektę niemieckich tekstów… Przy okazji wróciła sprawa Tribish – wariantu na planszy heksagonalnej… Mam parę dni urlopu do odbioru, chyba wezmę przed feriami.
Kilka nowych osób zagrało w Triles – pojawiła się konieczność delikatnego rozszerzenia opisu w związku z możliwością "zaklopsowania się" gry przy samym zakończeniu. Ale opinie raczej życzliwe – dyskusja toczy się pomalutku na forum gry-planszowe.pl.
Starzy znajomi odnajdują mnie na nasza-klasa.pl… To miłe – ale zżera masę czasu :) Ciekawe jest to, że klasy mi się raczej nie rozrastają, za to odzywają się inni…
Z tego wszystkiego zapomniałem, że miałem zrobić jakieś wstępne fotki do reklamy ojca do katalogu. Przysiadłem zrobiłem – oczywiście do poprawienia, ale pomysł dobry – choć oklepany ->
Normalsi – znów na tapecie
Przypomniało mi się… I polecam.
Ufff…
Po kolei – Paweł i Iza dzielnie stanęli przed ołtarzem. Iza płakała podczas przysięgi. Powiedziałem Pawłowi, że mam nadzieję, że ostatni raz przez niego płacze :) Szczęścia młodej parze! Lampa błyskowa robiła co chciała, więc czeka mnie sporo pracy przy obróbce zdjęć :( Czytaj dalej „Ufff…”

Najnowsze komentarze