Zupełnie niespodziewany wyjazd i całkiem nieoczekiwane wrażenia… Gdybym miał jednym słowem opisać Litwę, którą widziałem przez te kilka dni w Wilnie, to byłoby to słowo „schludnie”. Może jest już nieco zapomniane, ale moim zdaniem najlepiej oddaje wrażenie przestrzeni, zadbania, ładu, estetyki. Nie chodzi tu o jakiś oszałamiający urok, ale o brak nachalnych reklam na ulicach, samochodów parkujących na chodnikach, nieudolnych graffiti w najmniej odpowiednich miejscach. Podobała mi się ilość zieleni na osiedlach, szerokie chodniki i ulice, dobre (choć nieco tłuste) jedzenie, brak nerwowości i pośpiechu u przechodniów. Chyba mógłbym mieszkać w Wilnie… Czytaj dalej „Truchcikiem po Wilnie i okolicach”
…z tym, że nie na pewno, bo koziułkowatych jest w Polsce jakieś 60 gatunków. Na pewno natomiast nie jest to „pan komar” i nie żywi się krwią – jest zdeklarowanym weganinem!
Spacerkiem po Łomży
Łomża kojarzyła mi się dotychczas jedynie z jakimś słabym skeczem, w którym wspomniano drużynę „Komża” Łomża oraz z kaśkowym natchnieniem, teraz na samo wspomnienie tego wiekowego miasta będa mnie bolały nogi. Tu jest wszedzie pod górkę! Doszliśmy jednak do wniosku, że te ciągłe wspinaczki mają zbawienny wpływ na smukłość łydek, bo mieszkanki Łomży w każdym wieku mają, jak to ujął Duńczyk w Vabank, „nogi jak Kasztanka Marszałka”. Czytaj dalej „Spacerkiem po Łomży”

Najnowsze komentarze