Wyżymaczka

Chciałem sobie ułatwić życie… Mam setki zdjęć do zeskanowania, zwykły skaner „z klapą” wymusza potem dzielenie, kadrowanie, marnowanie czasu, a jakość skanów z amatorskich odbitek 10×15 cm i tak nie jest powalająca. To maleństwo działa bez komputera, skanuje bezpośrednio na kartę SD i właściwie można opędzić pudło odbitek oglądając jakiś film. Co zamierzam zrobić, ale póki co – próbka skanów zdjęć z pudełka opisanego jako „Wołomin”. Czytaj dalej „Wyżymaczka” →

Czas – start! Gdzie to jest? Oczywiście liczą się wyłącznie odpowiedzi z komentarzy na blogu, błędy są karane ujemnymi punktami!

Zimo, daj już spokój…

Dziś będę oryginalny – żadnych zaćmień, żadnego słońca. Ruszyłem moim stałym szlakiem dookoła rezerwatu Grabicz żeby sprawdzić, czy zima pozbierała już swoje zabawki. Wiele tego nie było, w tym roku miłośnicy białego szaleństwa sobie nie poużywali, ale mimo to wiosna jeszcze jakoś nie objęła stanowiska. Jakieś takie przyrodnicze bezkrólewie… Czytaj dalej „Zimo, daj już spokój…” →

Pocztówkowo

Nie fotografuję kwiatów, nie moje klimaty, ale na chwilę zagapiłem się w robocie na bukiety rozświetlone kilkoma plamami wiosennego słońca. Początkowo nie mogłem zrozumieć, co mnie tak zafascynowało w tym dość tandetnym obrazku, ale po chwili zrozumiałem: wspomnienie. Czytaj dalej „Pocztówkowo” →

Ślady świetności

Ileż to razy biadoliłem, gdy jakieś pamiątki przeszłości lądowały na śmietniku, w piecu albo w fundamentach wykopanych pod nowy garaż? Kilka, kilkanaście? Może kilkadziesiąt? Najpierw były tak cenne, że nie mogłem ich sfotografować czy zeskanować, po roku czy dwóch – nie było po nich śladu. Tym razem, na szczęście, było inaczej. Czytaj dalej „Ślady świetności” →

Detaliczny Wołomin (34)

Myślałem, że poprzednia zagadka będzie wisiała nierozwiązana całymi tygodniami, a tu – niespodzianka! No to dziś będzie łatwizna. Odpowiedzi jak zwykle w komentarzu na blogu, nigdzie indziej. Za błędne „strzały” jednopunktowa kara. Gotowi?

Drugie życie Mariana

Jakiś mail, SMS, telefon – znajomi pytają się, czy to ja. Bo coś im nie pasuje, bo przecież Marian miał zniknąć. I że co się stało? Nie wiem, jak mam to rozumieć… Martwią się, że jestem na skraju nędzy i musiałem wrócić do pisania na łamach lokalnej prasy? Czy może obawiają się o moje zdrowie psychiczne – zawsze przecież mówiłem, że Marian tkwi gdzieś we mnie, w środku… Może więc znów wyłazi na wierzch? Czytaj dalej „Drugie życie Mariana” →

Stwórz witrynę internetową lub bloga na WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑