Bluszcz, leszczyna i leniwa gadzina

Wiosna. Ciepło, sucho, dzień dłuższy. Niby fajnie, ale kij, jak wiadomo, ma co najmniej dwa końce – w tym wypadku tym grubszym i bardziej sękatym końcem są wielorakie prace ogrodowe…

Wczoraj cięcie ogników – cierniste dziadostwo, cały jestem pokłuty. Dziś – jałowiec i bluszcz. Słonko przygrzało i poczułem się jak prawdziwy dinozaur, chciałem tylko leniwie wygrzewać cielsko na środku trawnika. Głupio tak jednak bezczynnie gnić w biały dzień na oczach sąsiadów, więc oddałem się fotograficznej pasji. W końcu należało mi się te piętnaście minut przerwy, tak?

Jedna myśl na temat “Bluszcz, leszczyna i leniwa gadzina

Dodaj własny

Dodaj komentarz logując się przez FB lub Twetter

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

Create a website or blog at WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: