Trochę ściema – zdjęcia są z wczoraj, czego nie da się ukryć, ale dopiero dziś mogę docenić urodę wczorajszego dnia. Niby słabo: drzewa niezbyt malownicze, wrzosy blade a niebo bez wyrazu, ale… dopiero dzisiaj jest tragicznie. Czytaj dalej „To wciąż nie to…”
Zupełnie nie jestem przekonany, czy Lazy Jack albo Pędzące Żółwie grają bluesa, ale zagrają koncert razem z Kadilakiem, który bluesa gra z pewnością. Połączenie średnio odkrywcze, ale z pewnością niedrogie: zespoły są związane z MDK, więc to zapewne „zestaw obowiązkowy”. Kto kapele zna, ten sam zdecyduje, kto nie – powinien poznać. Ja nie wiem, co będę robił czwartego października. Czytaj dalej „Czy to blues?”
Warcaby tureckie
Parę dni temu ktoś podesłał mi zabawny filmik, który przypomniał mi o ciekawym wariancie warcabów. Rozgrywa się go na tradycyjnej szachownicy, jednak trzeba się zaopatrzyć w większą liczbę pionów – każdy z graczy potrzebuje ich 16. Początkowe ustawienie na obrazku wyżej.
Gwiazdorka
Ludzie z wiekiem dojrzewają i poważnieją, ale tylko do pewnego momentu. Na starość się po prostu dziecinnieje… Przykra sprawa panowie! Czytaj dalej „Gwiazdorka”
Chołody Blues Trio
Chyba tego właśnie potrzebowałem – pokiwać się przy bluesie na żywo i zmęczyć jednego Jankesa. Przy okazji chyba po dwóch miesiącach miałem okazję odebrać prezent, który czekał na mnie w Rybie: olbrzymi i ciężki album fotograficzny Ziemia widziana z nieba. Czyli że było coś dla ucha, a teraz będzie dla oka. Fajnie! Czytaj dalej „Chołody Blues Trio”
Falstart
Wystarczyły mi dwa malowniczo pożółkłe drzewa na Huraganie żeby uznać, że to już ta słynna Złota Polska Jesień, że w Grabiczu z pewnością jest malowniczo, że trzeba już, natychmiast, póki pogoda i słońce – jechać i fotografować. W nocy z pewnością będzie przymrozek, wszystkie liście spadną i najdalej pojutrze będzie zima. Prosto po pracy śmignąłem ulubionymi ścieżkami wokół rezerwatu i… nic. Czytaj dalej „Falstart”
Detaliczny Wołomin (8)
Zagadka z zeszłego tygodnia okazała się banalna – jeśli kogoś uraziłem, to przepraszam… Mam nadzieję, że dzisiejsza będzie wyzwaniem! Czytaj dalej „Detaliczny Wołomin (8)”
Nieznośna lekkość bytu
Byłem przekonany, że nie stawię się na wernisażu, więc zdążyłem nieco wcześniej zapoznać się z pracami Kamila Melaniuka i Łukasza Urbańskiego, ale udało się – dotarłem. Frekwencja jak z zwykle w Fabryczce – komplet. Nie wszyscy zostali na koncerciku Trio plays Bossa & Jazz, ja też nie mogłem być do końca. Muzycy zawodowi, ale skład w wersji ekonomicznej nie bronił się moim zdaniem na dłuższą metę – po kilku utworach zaczyna brakować basisty, podkład perkusyjny z dyskietki robi się jakiś kwadratowy i mimo gładkich solówek skrzypka i pianisty całość zaczyna nieco nużyć… Czytaj dalej „Nieznośna lekkość bytu”
Zażyj Asspirine, mospanie!
Przez chwilę myślałem, że po całym dniu słuchania łupania piłką o parkiet klepki mi się poprzestawiały, ale zdjęcia i filmy dowodzą, że jednak nie! Na remizowej, plenerowej scenie w Kobyłce skakała Asspirine, a pod sceną pląsało towarzystwo w kontuszach i pod szablą – o ponętnych białogłowach nawet nie wspominam. Przed nimi ostro dała czadu kapela The Real Gone Tones, szyjąca rasowe rockabilly z lat 50. z rasową wokalistką i świetnie wystylizowanymi – również muzycznie – grajkami.
Zupełna abstrakcja. Czytaj dalej „Zażyj Asspirine, mospanie!”
Pierwszy dzień maratonu z kadetkami
Dziś luzik, tylko cztery mecze… Jutro sześć, więc już się czuję zmęczony, tak nieco na zapas. Dziewczęta trzymały się dzielnie do połowy meczu, potem się posypało – ale i tak były twarde. Zapowiada się pracowity rok dla trenerów, ale na szczęście jest z kim pracować, bo paru dziewczynom się wyraźnie chce grać. Czytaj dalej „Pierwszy dzień maratonu z kadetkami”

Najnowsze komentarze