Z Widzewem nie poszło, ale z AKS – jak najbardziej! Szesnaście do przodu, kilka drobnych kontuzji – i do domu. Przy okazji przekonałem się, że są w kraju ośrodki, przy których wołomiński OSiR to nowoczesny obiekt sportowy… Niemożliwe? A jednak! Czytaj dalej „Łódź zatopiona!”
Podobno matematykę najlepiej tłumaczy się na jabłuszkach, a koszykarskie zagrywki – na kapselkach. Nie wiem, nie znam się, ale mam do Kaytka zaufanie, bo w końcu jego wychowanki szarpnęły w ciągu ostatnich lat kilka medali Mistrzostw Polski. I jeszcze jedno – gość udowadnia mi każdego dnia, że po czterdziestce wciąż można się rozwijać, pomału się doskonalić. To budujące!
Team spirit
Moje poprzednie koszykarskie wzruszenie miało miejsce w 2013 roku, więc chyba niezbyt często „moczę się” ze sportowych powodów, ale dziś… Dziś mnie po prostu zamurowało! Warto było dziesięć dni żyć bez cukru i soli na mazurskim wygnaniu dla tej jednej sceny, prawie jak z filmu. Jeden za wszystkich – wszyscy za jednego! Jeśli są takie dzieciaki, to jest nadzieja! Czytaj dalej „Team spirit”
I tak codziennie…
Eat, sleep, train… Powtórz. I jeszcze raz. I znowu… Czytaj dalej „I tak codziennie…”
Chociaż o nim mówi się czasem „Rysiek”, to do niego raczej „panie Rysiu”, ewentualnie „panie Prezesie” – z szacunkiem, bez ironii. Gość ma w PESEL-u czwórkę z przodu i pewnie od czterech dekad zajmuje się koszykówką kobiet, dzięki czemu w Wołominie nie brakuje pięknych kobiet w każdym wieku, które zawsze już z daleka się do niego uśmiechają na ulicy… Tak, tak – zazdroszczę mu. Sportowego dorobku, opanowania, doświadczenia, dystansu. No i tych dziewczyn… Wiadomo!

Najnowsze komentarze