Moje poprzednie koszykarskie wzruszenie miało miejsce w 2013 roku, więc chyba niezbyt często „moczę się” ze sportowych powodów, ale dziś… Dziś mnie po prostu zamurowało! Warto było dziesięć dni żyć bez cukru i soli na mazurskim wygnaniu dla tej jednej sceny, prawie jak z filmu. Jeden za wszystkich – wszyscy za jednego! Jeśli są takie dzieciaki, to jest nadzieja!

Obrazek powyżej nie przedstawia oczywiście omawianej sytuacji, bo zachowałem się nieprofesjonalnie i jej nie uwieczniłem. To tylko bohaterki wydarzenia przed wieczornym sparingiem. Nie ma też co się rozwodzić nad szczegółami, bo przecież to nie dla rozgłosu każda z tych dziewczyn wylała dziś wiadro potu…

Cieszę się, że byłem tam z Wami!