…i wcale nie jestem mała!
South Park: Kijek Prawdy
South Park jako serial jakoś mnie ominął… Miałem świadomość jego istnienia, rozpoznawałem bohaterów, ale chyba w okresie jego szczytowej popularności w Polsce miałem jakieś ważniejsze sprawy na głowie. A może nie miałem po prostu jak i gdzie go oglądać? Nieważne – grunt, że czasem czuję się jak koleżka z zupełnie innej bajki, kiedy parę lat młodsi koledzy przerzucają się cytatami czy aluzyjkami, których po prostu nie ogarniam. Próbowałem to nawet ostatnio oglądać, ale jakoś mnie drażnią głosy, muzyczka i grube żarty. W filmie. W grze, jak się okazało, dużo mniej. Czytaj dalej „South Park: Kijek Prawdy”
W stronę Wilna
Nigdy nie udawałem, że Marian z Wołomina to, że tak powiem, „moje dziecko”. Jest on ewidentnie nieślubnym synem Walerego Wątróbki, który przed wojną pisywał do prasy używając do tego celu pióra Stefana Wiecheckiego, czyli Wiecha.
Raz nareszcie my górą. I możem całemu światu zaimponować. Bo to że w Indiach podobnież ziemia się trzęsie, jak garaleta, to stara rzecz i nikomu się tem oka nie otworzy. Takżesamo z tem wężem morskiem w Szkocji. W końcu okazało się że to lipa, wykompinowana przez tamtejszych knajpiarzy i numerowych z hoteli, żeby się frajery nad tę sadzawkie zjeżdżali, gdzie poniekąd ten ów wąż miał zamieszkiwać. Ale się granda wydała i teraz może dojść tam do poważnego mordobicia. Ale u nas faktycznie cud się taki odbył, że wszystkie trzęsienia ziemi, francuskie kanty z biżuterią, morskie smoki i insza zwierzyna nienaturalnej wielkości, to pętaki śmiechu warte. No bo proszę, ja kogo, okazało się, że mamy ruchome miasto. Czytaj dalej „W stronę Wilna”

Najnowsze komentarze