Całkiem miło…

Jakaż to przesyłka mogła na mnie czekać w Urzędzie Miejskim? Nie od Urzędu (to dopiero byłby szok!) ale właśnie przesłana dla mnie na Ogrodową? Otóż kilka publikacji i podziękowania z Muzeum Historii Żydów Polskich. Zapewne po sezonie Muzeum rozesłało takich paczek kilkadziesiąt, ale i tak miło, że ktoś pamięta. Czytaj dalej „Całkiem miło…” →

Dno oka

Zdarzają się takie zdjęcia, które bez komentarza nie zwracają niczyjej uwagi. Ba! Zdarzają się całe ściany, wystawy, wernisaże takich zdjęć. Kiedy autorzy zaczynają o nich opowiadać, nagle nabierają kolorów, waloru, blasku – ale tylko przez chwilę, póki stoi przy nich autor. Czytaj dalej „Dno oka” →

Do dna!

Nie pamiętam już smaku takich rarytasów z podstawówki… Jeśli etykiety nie kłamią, to na dzisiejszym rynku napoje tego typu długo by się nie utrzymały: cukru tyle, co kot napłakał, brak „witamin z grupy E”, design mocno hipsterski, termin przydatności żałośnie krótki. Może dlatego Wołomin miał kilku producentów takich boskich nektarów? Ciekawe są też nazwiska przedsiębiorców – znane w mieście do dziś. Czytaj dalej „Do dna!” →

Nic nowego

Nie chce mi się pisać o tym, ze zachowania typu „mama Madzi” nie są niczym nowym. Nie mam ochoty roztrząsać tematu „bezwzględnej ochrony życia” promowanej w naszej okolicy nieco na siłę. Z żalem stwierdzam, że tabloidowe podejście do newsów istniało w prasie już sto lat temu, zanim zaczęto w niej drukować zdjęcia. Czytaj dalej „Nic nowego” →

Stwórz witrynę internetową lub bloga na WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑