Bolszewika goń!

Pierwszy raz z niechęcią pomiędzy Radzyminem a Wołominem zetknąłem się w pierwszych dniach nauki w radzymińskim technikum. Nie, nie ze strony szkolnych kolegów – raczej nauczycieli. No dobra – jednego nauczyciela. Szkoda, że historyka. Potem miałem z tą niechęcią do czynienia jeszcze wielokrotnie i choć rozumiałem jej przyczyny, to nie mogłem (i nie mogę pojąć do dzisiaj) dlaczego sprawa Bitwy Warszawskiej wciąż wpływa na  relacje pomiędzy mieszkańcami naszych miast. Czytaj dalej „Bolszewika goń!” →

Mieszane uczucia

Sam fakt trzymania w rękach listów obozowych z czasów II Wojny Światowej może wzruszyć. Wygrzebanie takich wołomińskich pamiątek w otchłaniach internetowych aukcji to też nie lada przeżycie. Uświadomienie sobie, że w ciągu roku czy dwóch udało się zdobyć listy zarówno „do”, jak i „z” obozu pisane przez jedną rodzinę to uczucie nieopisane. Czytaj dalej „Mieszane uczucia” →

Muzyczne wczoraj i… jutro

Byłem przekonany, że przekopałem już cały dom w poszukiwaniu muzycznych wołomińskich pamiątek i że pozostało mi już wyłącznie nękanie znajomych, którzy w końcu się ulitują i przeszukają strychy i piwnice. Myliłem się. Przyśniło mi się, że wśród worka starych kaset magnetofonowych mam jeszcze kilka nieopisanych i że na nich jest jakiś skarb. Wstałem rano, wzruszyłem ramionami i zająłem się „bieżączkami”, jednak te senne przywidzenia nie dawały mi spokoju. Słusznie! Po blisko godzinie grzebania w kasetach odnalazłem nagrania z próby Screwdriver i demo Cyklon B z 1991 roku. Pierwsza już się przewala na komputer, troszkę czyszczenia, obróbki – myślę, że w ciągu tygodnia nagrania pokażą się na stronie Sentymentalnych Dinozaurów. Czytaj dalej „Muzyczne wczoraj i… jutro” →

Na wieczną pamiątkę

Znów wpadły mi w ręce zdjęcia, z których patrzą na mnie z nadzieją wołominiacy sprzed blisko wieku. Najczęściej specjalnie upozowani, uczesani, przejęci wydarzeniem, jakim było wspólne zdjęcie z rodziną, nauczycielem, duchownym. Czy myśleli wtedy o tym, że ktoś w XXI wieku będzie z uwagą studiował ich twarze, elementy ubioru czy tło, aby pokusić się o przybliżone przynajmniej określenie czasu, miejsca i bohaterów wydarzeń? Czy byli świadomi tego, że ich czasy, ich „teraz” będzie po latach zagadką, naszym „kiedyś” czy może wręcz „onegdaj”? Raczej nie… Myśleli raczej o tym, że za kilka dni dostaną do ręki odbitki, na których napiszą sobie” „na wieczną pamiątkę…”. Ich już nie ma, ale zdjęcia pozostały. Czytaj dalej „Na wieczną pamiątkę” →

Miasto pomników

„Potrafimy tylko wznosić pomniki coraz większe, coraz wyższe, ale pamiętać – pamiętać już nie umiemy.” – gdzieś w powieści Arkadija i Borysa Strugackich „Ślimak na zboczu” z roku 1965 pada takie zdanie. Dawno, ale prawda – chciałoby się powiedzieć, bo przecież minęło już blisko pół wieku. Jeszcze więcej minęło od wydarzeń, które chcą upamiętnić przedstawiciele Stowarzyszenia Wspólnota Samorządowa Powiatu Wołomińskiego, którzy zwrócili się do burmistrza Wołomina z propozycją i planem budowy pomnika poświęconego Polakom, mieszkańcom Wołomina i terenów powiatu wołomińskiego, którzy podczas II wojny światowej ratowali Żydów. Pomnik miałby być usytuowany na skwerze przy ulicy przejazd, a więc w okolicy dawnej bramy do wołomińskiego getta. Czytaj dalej „Miasto pomników” →

Zapomniani meszkańcy

O historii Wołomina mówi się coraz częściej i coraz szczegółowiej, opracowując na przykład kolejne tomy „Rocznika wołomińskiego” – są jednak tematy, które poruszane są rzadko i ciągle nikt nie kwapi się do ich zgłębiania.

Wokół tematu społeczności żydowskiej w Wołominie od dawna chodzono raczej na palcach i udawano, że tematu nie ma i nie było. Żydowski cmentarz przy Andersa nie jest nawet oznakowany, wygląda jak zwykły nieużytek. Nie ma śladu po synagodze i mykwie w centrum miasta, nie oznakowano masowego grobu pozostałego po likwidacji getta. Jedyne co mamy, to wspomnienia… Czytaj dalej „Zapomniani meszkańcy” →

Stwórz witrynę internetową lub bloga na WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑