Bolszewika goń!

Pierwszy raz z niechęcią pomiędzy Radzyminem a Wołominem zetknąłem się w pierwszych dniach nauki w radzymińskim technikum. Nie, nie ze strony szkolnych kolegów – raczej nauczycieli. No dobra – jednego nauczyciela. Szkoda, że historyka. Potem miałem z tą niechęcią do czynienia jeszcze wielokrotnie i choć rozumiałem jej przyczyny, to nie mogłem (i nie mogę pojąć do dzisiaj) dlaczego sprawa Bitwy Warszawskiej wciąż wpływa na  relacje pomiędzy mieszkańcami naszych miast.

Rozumiem, że Radzyminiacy uważają się za pokrzywdzonych, że wieloletni zastój w rozwoju ich miasta z okresu PRL uważają za karę komunistycznych władz za zwycięstwo w 1920. Nie wiem wprawdzie, jaki mieli w nim udział mieszkańcy tego wiekowego miasta, żeby można ich było za to karać, ale przyjmuję do wiadomości. Rozumiem ich pogląd, że na ich krzywdzie rozwinął się Wołomin – i stąd niechęć do „pasożyta” i jego mieszkańców. Nie chce mi się tłumaczyć udziału w tym procesie czynnika linii kolejowej, to już nieistotne. Radzymin rozwinął się i zmienił w ciągu ostatnich kilkunastu lat, więc może grunt do rozwoju „wołomińskiego focha” nie jest już tak podatny. Mam nadzieję.

Zarówno Wołomin jak i Radzymin mają dziś setki nowych mieszkańców, którzy sprowadzili się tu z innych rejonów Polski. Nic nie wiedzą o naszych niesnaskach, o różnych nieprzyjemnych zaszłościach i chyba lepiej, żeby się nie dowiedzieli. Bo jaka z tego korzyść i dla kogo? Może więc warto zwrócić baczniejszą uwagę na drobne szczegóły, które wciąż podsycają ogień z dogasającego żaru tego konfliktu? Jakie? A choćby takie: Puls Wołomina, organ propagandowy wołomińskiego magistratu w ostatnim numerze na dwóch stronach zapowiada sierpniowe obchody ilustrując je zdjęciami z ubiegłorocznych obchodów oraz grafiką.

SAM_9280

Jak widać – na symbolicznej mapce swoje miejsce znalazła Kobyłka, o Warszawie nie wspominając, jednak Radzymin gdzieś się zaplątał. Przypadek? Nie sądzę… – jak mawia klasyk. Podobnie jak nieprzypadkowy, a z pewnością dyskusyjny jest gest polskiego żołnierza na poniższym obrazku, używanym do ilustrowania informacji o corocznym biegu Ossów-Radzymin:

ossow2013

 

Radzyminiacy też święci nie są – plonem ich wieloletniej, wytężonej pracy jest przekonanie wielu osób, że Ossów leży pod Radzyminem.

Przepychanki pomiędzy miastami o monopol w wykorzystywaniu Bitwy Warszawskiej przypominają trochę szarpaninę rodziców po rozwodzie o prawo opieki nad dzieckiem. Dziecko na takich kłótniach nigdy nie korzysta.

 

 

Dodaj komentarz logując się przez FB lub Twetter

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

Create a website or blog at WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: