Gra z 2001 roku autorstwa L. Lynn Smith czekała na wypróbowanie dość długo… Za długo – dałem się zwieść prostocie planszy i dość typowemu celowi rozgrywki: ustawieniu trzech pionów w jednym kolorze w nieprzerwanym łańcuchu. Znowu to samo… A jednak z tego pomysłu można „wycisnąć” naprawdę ciekawą grę! Czytaj dalej „Ximaera”
Dobry deal
Żona myślała przez chwilę, że kupiłem najdroższą na świecie kiełbasę krakowską… Wyszedłem z samochodu z gustowną walizeczką, wróciłem z czymś takim. Czytaj dalej „Dobry deal”
Dziś dotarła koszulka koszulka Shuttout, leciutka i przewiewna – aż szkoda, że upały już chyba za nami… Rzadko noszę na sobie coś z reklamą tej wielkości, ale dla nich zrobię wyjątek. W końcu to w jakiejś części też moja firma! Czytaj dalej „Umundurowany!”
Biała Reduta
Ta historia mogła być moją ulubioną – właściwie wszystko się w niej zgadza, nawet wciśnięcie elfów z ich magią w naszą rzeczywistość. Czterowątkowo prowadzona opowieść ma swoją dynamikę, każdy z wątków zapewne mógłby się doskonale bronić jako oddzielna powieść. Czytaj dalej „Biała Reduta”
Jazz w deszczu
Zeszłoroczny Jazz w lesie był udaną, kameralną imprezą, ale tegoroczny pobił ją na głowę. Zestaw wykonawców wydawał się w pierwszej chwili dość przypadkowy, ale łączyło ich jedno – to nie była chałtura. Czytaj dalej „Jazz w deszczu”
Dawno nie brałem udziału w tej zabawie, więc dla odmiany – fotograficzne wyzwanie tygodnia! Wiem, mało odkrywcze – ale za to jakie orzeźwiające! Czytaj dalej „Weekly Photo Challenenge: Half and Half”
X-wing
Nie kocham jakoś szczególnie tych skomplikowanych gier planszowych, pełnych kart, znaczników, figurek i dziwnych kości, chociaż podziwiam ich twórców i wydawców, bo potrafią takie produkty skutecznie promować i sprzedawać. Kiedyś wpakowałem się w karciankę kolekcjonerską Magic: the Gathering i do dziś usiłuję sobie wmówić, że te wszystkie karty będą kiedyś sporo warte… W X-winga nie dam się wpuścić. Czytaj dalej „X-wing”
Kryminalne zagadki Wołomina
Starałem się unikać na Dawnym Wołominie tematów kryminalnych związanych z miastem – no, chyba że sprawy dotyczyły lat dwudziestych czy trzydziestych… I tak cała Polska kojarzy nas z mafią, kieszonkowcami i złodziejami samochodów, choć statystyki od lat tego nie potwierdzają. Stąd też moja niechęć do hasła „mam przyjaciół w Wołominie”, które dawno już przestało być zabawne i zupełnie niepotrzebnie przypomina naszą niechlubną przeszłość. Czytaj dalej „Kryminalne zagadki Wołomina”

Najnowsze komentarze