To nie jest gra przeciętna – to gra słaba. Z kiepską grafiką, głupimi przeciwnikami i powtarzalnymi misjami, wtórna pod względem mechaniki rozgrywki. Dlaczego właściwie ją skończyłem? Bo ta historia ma klimat i jest intrygująco opowiedziana, a nawet drugoplanowe postacie mają charaktery. Bo główny bohater jest czarny i nikt nie próbuje udawać, że rasizm w Stanach wtedy nie był powszechny – akcja dzieje się w końcu lat sześćdziesiątych, co widać w ubiorach ludzi na ulicach, samochodach i… w muzyce. Chyba właśnie z nieco przydługich przejażdżek po mieście miałem najwięcej radochy. Czytaj dalej „Mafia III”
Cyfrak
Gdybym miał opisać ten tytuł jednym słowem, to byłoby to „rozczarowanie”. Nie dlatego, że to słaba fantastyka jest, ale dlatego, że jest kiepsko napisana. Rozczarowanie tym większe, że zmarnowany potencjał jest chyba spory… Nie zaczytuję się jakoś szczególnie w tym gatunku, więc może się mylę, ale kilka pomysłów wydaje się być oryginalnych i błyskotliwych. Nie myślę tu oczywiście o globalnym kataklizmie, wyludnionej Ziemi palonej promieniami słońca i małych, odizolowanych od świata państwach-miastach. Elektroniczne wszczepy i mutanci to też nic nowego, ale już pomysł na istnienie elektronicznych bytów, tytułowych „cyfraków”, które samoistnie powstały ze strzępów informatycznego kodu i pomału, ale nieubłaganie ewoluują wydaje się być nowatorski. Czytaj dalej „Cyfrak”
Spacerkiem po Łomży
Łomża kojarzyła mi się dotychczas jedynie z jakimś słabym skeczem, w którym wspomniano drużynę „Komża” Łomża oraz z kaśkowym natchnieniem, teraz na samo wspomnienie tego wiekowego miasta będa mnie bolały nogi. Tu jest wszedzie pod górkę! Doszliśmy jednak do wniosku, że te ciągłe wspinaczki mają zbawienny wpływ na smukłość łydek, bo mieszkanki Łomży w każdym wieku mają, jak to ujął Duńczyk w Vabank, „nogi jak Kasztanka Marszałka”. Czytaj dalej „Spacerkiem po Łomży”

Najnowsze komentarze