Jutro Łochów

…pojutrze – cały świat! No dobra – pojutrze Rembertów, ale nieuchronnie zmierza to w stronę „całego świata”. Szczęściara powraca do repertuaru Teatru przy Fabryczce, więc trzeba sobie nieco odświeżyć tę historię, nieco przystrzyc dialogi, przypomnieć ruch na scenie.  Czytaj dalej „Jutro Łochów”

Przyspieszenie

Pewnie ma w tym swój udział pora roku i pogoda – zrobiło się zielono i sucho, więc plac budowy przy Muzeum Nałkowskich wygląda schludniej, choć nadal w niczym nie przypomina parku. Zniknęło błoto i hałdy ziemi, pojawiło się za to ogrodzenie i pierwsze nasadzenia. Wygląda na to, że teren będzie otoczony ceglanym murem. Nie wiem, czy to nawiązanie do getta sprzed siedemdziesięciu lat, czy może do Tajemniczego ogrodu? Początkowo teren miał być otwarty, co też było skrajnością, teraz wydaje się, że inwestycja ma być ukryta przed mieszkańcami. Jakby mało było w przestrzeni publicznej ekranów przy drogach i torach… Chyba tylko graficiarze się ucieszą. Czytaj dalej „Przyspieszenie”

Przerwa w miejskości?

Dziennik Piotrkowski
6 kwietnia 1939, nr 96

Z jednej strony ciągle powtarza się, że dekret Piłsudskiego z 1919 roku był tylko potwierdzeniem nadania wcześniejszych praw miejskich, bo gdzieś tam w prasie już kilka lat wcześniej wzmiankuje się burmistrza czy radnych z Wołomina, a zdrugiej – takie kwiatki! Albo coś tu jest niejasno sformułowane, albo mieliśmy przerwę…

Montownia 001

Debiut z przeszkodami… Muzyczna inicjatywa Martyny nie miała łatwego startu – fabryczkowy dach postanowił nieco poprzeciekać i zaczęło kapać na scenę, więc w ostatniej chwili imprezę trzeba było przenieść do Galerii. Wiadomo: mniej miejsca, gorsza akustyka, plątanina kabli, brak świateł… Jakby tego było mało – dwóch muzyków miało po drodze dramatyczne przygody motoryzacyjne i dotarli na miejsce w ostatniej chwili. Nieco nerwowo się zrobiło. Muzycznie to zupełnie nie moje rewiry, ale Peter J. Birch i Jabłonka zabrzmieli dobrze i absolutnie nie mam powodów, żeby źle wspominać ten wieczór. Czytaj dalej „Montownia 001”

Express Wieczorny Ilustrowany
19 lutego 1925 R. 3 nr 276

Ilu z tych siedemdziesięciu dziewięciu mieszkało w Wołominie?

Asfaltowy blues

Na Waldemara Gaińskiego wpadłem przypadkiem – na kilka jego wierszy natknąłem się jeszcze w szkole średniej, kiedy ambinie męczyłem wydaną w 1987 roku antologię Poeta jest jak dziecko. Nie będę ściemniał – pewnie wczytałem się uważniej w te kilka wierszy głównie dlatego, że krótka notka o autorze zaczynała się od słów „Urodził się 16 VIII 1952 r. w Wołominie”. Czytaj dalej „Asfaltowy blues”

Echo
11 czerwca 1931, R. 7 nr 158

To raczej nie była udana uroczystość… Mogło być gorzej – na szczęście na miejscu był przytomny listonosz!

Stwórz witrynę internetową lub bloga na WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑