Zazwyczaj śpię sobie smacznie, kiedy piękne kryształy soli rosną na moich butach. Poruszam się po Wołominie głównie piechotą, skacząc nad rozległymi kałużami na chodnikach i ulicach i lądując w zwałach rozmokłego, szarego śniegu. Każdego ranka w pocie czoła zbieram więc plon: sporą kupkę soli zeskrobaną z butów. Wiadomo – plan trzeba wykonać, w zeszłym roku niewiele było okazji, więc solić trzeba na potęgę. To łatwiejsze i tańsze niż mozolne odśnieżanie. Poza tym im więcej w zimie posolimy, tym więcej wiosną będzie pracy przy miejskiej zieleni. Wypalone trawniki, schnące drzewa – o robotę trzeba dbać, nie ma co liczyć na szczęście! Czytaj dalej „Na co komu śnieg?”
Metro w Wołominie
Ha! Zaostrzę apetyty, wzmogę nadzieje: mówię o warszawskim Metrze. Podniosę nawet stawkę: dwa razy! Niestety – obydwa przegrane. Juniorzy MUKS Huragan przegrali dziś dwa spotkania z kolegami z Metra Warszawa. Urwali jednego seta, była walka, były emocje. Była – i minęła – niedziela.
Szczerze podziwiam
Nie oszukujmy się – na niektóre koncerty, wernisaże czy wieczorki poetyckie chodzi się z obowiązku. Bo znajomi się prezentują – zadzwonili, zaprosili i trzeba iść. Nie to, że to jakaś męka straszna, ale czasem jednak lepiej byłoby zostać w domu i poczytać książkę… Czytaj dalej „Szczerze podziwiam”
Dzień jakoś nie obfitował w szczęśliwe wydarzenia, dostałem raczej kilka sygnałów, że należy ścisnąć pośladki i zachować czujność trzeciego stopnia. Coś się szykuje… (więcej…)
Przynajmniej dziewczyny wygrały
Film na wieczór
Nareszcie! Tyle słyszałem o tym filmie, nawet prasa z epoki sporo o nim pisała – a nigdy nie widziałem nawet fragmentów. Jeśli macie ochotę obejrzeć ziomków z Wołomina, którzy 80 lat temu statystowali w filmie kręconym w Mironowych Górkach – zapraszam! Czytaj dalej „Film na wieczór”
Nieoczekiwany jam
W sumie to rzadko bywam w pubach. Jak nic nie gra, to nie ma po co. Często nawet jak grają, to też… Miałem jechać na mecze dziewczyn, ale w końcu postanowiłem zrobić sobie prawdziwą niedzielę – wybrałem się na jam session do Ryby. I mam trochę żal do Grzesia – mógłby przestawić zegarki w lokalu na właściwą godzinę. Zwinąłem się przed 21.00 przekonany, że zaraz będą kończyć granie… Czytaj dalej „Nieoczekiwany jam”
A to ci niespodzianka!
W sumie to szedłem na ten mecz z obowiązku – taka praca. Nie liczyłem na jakieś szczególne emocje ani punkty. Z Augustowem umoczyliśmy już dwa razy w tym sezonie, u siebie 0:3. Pierwszy set przegrany do 19 – wszystko wskazywało na to, że niespodzianki nie będzie. A jednak! W trzech kolejnych chłopaki wygrali do 24, do 17 (!) i do 21. Można? Lecę do domu się kurować – może jutro skoczę na UW pokibicować dziewczynom?
Bieżę z pomocą
Poruszył mnie facebookowy apel wołomińskiej Ochotniczej Straży Pożarnej o pamiątki, zdjęcia i dokumenty związane z jej powstaniem. Jakiś taki wrażliwy jestem i czuły na ludzkie prośby… Pierwsze skarby znalazłem dość szybko – tylko nie wiem, czy to o to chodzi…? Szukać dalej? Czytaj dalej „Bieżę z pomocą”

Najnowsze komentarze