W prawdziwie świąteczny nastrój wprowadziło mnie spotkanie wigilijne w Szansie… Większość mebli i wyposażenia rozdano w związku z zapowiedzianą likwidacją świetlicy, więc było skromnie jak w prawdziwej, betlejemskiej stajence. No dobra, trochę przesadzam… Każdy coś przyniósł, w czymś pomógł i zrobiło się rodzinnie i sympatycznie. Czytaj dalej „Nie było miejsca dla Ciebie…”
Rozpacz
Inaczej tego nazwać nie umiem – do kogo bowiem poruszyć ma ta „odezwa”? Mam wrażenie, że przeciętny klient apteki, czyli mówiąc wprost – człowiek chory zainteresowany jest tym, żeby kupić tanio to, co musi kupić, bo mu lekarz przepisał lub reklama zasugerowała. I chyba nikt nie lubi tego robić ani w aptece po sąsiedzku, ani w sieciówce. Czytaj dalej „Rozpacz”
Biskup z Wołomina – oszustem?
Z każdą kolejną lekturą przedwojennych wycinków prasowych umacnia się moje przekonanie o wyjątkowym magnetyzmie naszego miasta. Szkoda tylko, że podatni na niego byli głównie oszuści, złodzieje i krętacze… Biskup Stanisław Zacharjasiewicz to jeden z nich – prasa z lat trzydziestych dość szeroko komentowała jego wyczyny. Czytaj dalej „Biskup z Wołomina – oszustem?”
Nowe logo biblioteki
Fajnie, fajnie – stare logo było… mało logowate. Zwektoryzowane zdjęcie budynku to jednak nie jest najlepsze rozwiązanie, więc od jakiegoś czasu trwały prace. Trwały i trwały – aż wreszcie jest. Ale nie moje. Czytaj dalej „Nowe logo biblioteki”
IX tom Rocznika Wołomińskiego
Zdążyłem! Mam swój egzemplarz, mam nadzieję czytać w każdej wolnej chwili. Szczególnie cieszą mnie teksty Janusza Bublewskiego Wołomińskie tradycje wodniactwa i sportów wodnych, Ryszarda Musiałowicza MKS Błękitni i sport w Technikum Przemysłu Szklarskiego w Wołominie w latach 1959-1970 oraz Wołomińskie Jupitery – historia pierwszego w mieście bigbitowego składu pióra Teresy Rogulskiej. Na pewno przeczytam też Z dziejów Wołomina w latach 1944-1952 Tomasza Michalika. Czytaj dalej „IX tom Rocznika Wołomińskiego”
80 lat kłopotów komunikacyjnych
No proszę – stolica zawsze rzucała nam kłody pod nogi! Jeszcze nikt nie myślał o wspólnym bilecie, a już nam życie utrudniali. Teraz przynajmniej jest jakaś alternatywa – wtedy raczej nie było. Czytaj dalej „80 lat kłopotów komunikacyjnych”


Najnowsze komentarze