Zdążyłem! Mam swój egzemplarz, mam nadzieję czytać w każdej wolnej chwili. Szczególnie cieszą mnie teksty Janusza Bublewskiego Wołomińskie tradycje wodniactwa i sportów wodnych, Ryszarda Musiałowicza MKS Błękitni i sport w Technikum Przemysłu Szklarskiego w Wołominie w latach 1959-1970 oraz Wołomińskie Jupitery – historia pierwszego w mieście bigbitowego składu pióra Teresy Rogulskiej. Na pewno przeczytam też Z dziejów Wołomina w latach 1944-1952 Tomasza Michalika.
Cieszy króciutka notka wspomnieniowa Maćka Mierzejewskiego o Witku Parzydło – znakomitym plastyku, miłośniku Harleyów, znakomitym gawędziarzu, wołominiaku który zmarł piętnaście lat temu. Miałem przyjemność poznać go nieco bliżej, jako dzieciak spędziłem całe godziny wśród jego zbioru komiksów – w latach osiemdziesiątych to było coś niezwykłego…
Kilka rzeczy mnie martwi. Pierwsza z nich to oprawa tego wydarzenia… Sala widowiskowa MDK była pełna, nie wszyscy mieli szansę usiąść. Myślę, że przyszli tam z powodu zainteresowania historią miasta, a nie dla koncertu Nataszy Urbańskiej. Moim zdaniem to „kwiatek do kożucha” i… zupełnie zbędne koszty.
Druga sprawa to zupełnie niezrozumiały brak wersji elektronicznej. Pewnie nie ma co marzyć o formie strony internetowej (oczywiście byłbym szczęśliwy mogąc publikować te teksty na http://www.dawny.pl), ale przynajmniej .pdf! To przecież żaden kłopot, a jaka wygoda w wyszukiwaniu nazwisk, ulic, dat! Niech to będzie choćby link do pliku na urzędowej stronie…
