Serio, serio. Znaczy – nie krasnal, tylko Doktór Hałabała. Że była taka próba w wołomińskim MDK na której byłem z aparatem, a jakoś nie przypominam sobie zdjęć. Godzinka poszukiwania na starych płytach CD – i oto jest!

Doktór Hałabała i Siedmiu Zbójów

Ze względu na wiek materiału zdjęcia trafiły na stronę Sentymentalnych Dinozaurów – to już dziesięć lat, bo fotki są z grudnia 2003.

Bolszewika goń!

Pierwszy raz z niechęcią pomiędzy Radzyminem a Wołominem zetknąłem się w pierwszych dniach nauki w radzymińskim technikum. Nie, nie ze strony szkolnych kolegów – raczej nauczycieli. No dobra – jednego nauczyciela. Szkoda, że historyka. Potem miałem z tą niechęcią do czynienia jeszcze wielokrotnie i choć rozumiałem jej przyczyny, to nie mogłem (i nie mogę pojąć do dzisiaj) dlaczego sprawa Bitwy Warszawskiej wciąż wpływa na  relacje pomiędzy mieszkańcami naszych miast. Czytaj dalej „Bolszewika goń!”

Jedna jaskółka wiosny niby nie czyni, więc nie ma się co podniecać, ale przypadkiem trafiłem na ciekawy link. Póki co – bieda, aż piszczy: strona została zarejestrowana bodaj trzy miesiące temu, pierwszy wpis pojawił się przedwczoraj.

Start kampanii?

Oskar za Memoriał

Ubiegłoroczna, pierwsza edycja wołomińskiego Memoriału Małgorzaty Dydek znalazła się w drugim etapie ogólnopolskiego konkursu „Oskary Sportowe”. Z Białostocką Ligą Sportu raczej nie wygramy, ale powalczyć można!

 

Ale o so chosi…?

Sezon wydawał się ogórkowy, a tu nagle jest temat! Nadzwyczajne sesje, oburzeni radni, zatroskany burmistrz, domysły, przypuszczenia, aluzje i sugestie. Teren po starym basenie miał być rozpatrywany jako miejsce wspólnej inwestycji Gminy, Starostwa i prywatnego inwestora, czego efektem miał być Powiatowy Ośrodek Wsparcia i Rehabilitacji oraz  Miejski Dom Kultury. Nie bardzo rozumiem to połączenie, ale domyślam się, że „wsparcie” to domena Powiatu, „rehabilitacja” – inwestora prywatnego (bo da się zarobić) zaś Dom Kultury – obszar zainteresowania gminy. Czytaj dalej „Ale o so chosi…?”

Mieszane uczucia

Sam fakt trzymania w rękach listów obozowych z czasów II Wojny Światowej może wzruszyć. Wygrzebanie takich wołomińskich pamiątek w otchłaniach internetowych aukcji to też nie lada przeżycie. Uświadomienie sobie, że w ciągu roku czy dwóch udało się zdobyć listy zarówno „do”, jak i „z” obozu pisane przez jedną rodzinę to uczucie nieopisane. Czytaj dalej „Mieszane uczucia”

Stwórz witrynę internetową lub bloga na WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑