Napadłem zwyciężczynię ubiegłorocznej edycji detalicznego Wołomina w domu. Emblemacik zwycięzcy nie jest może zbyt imponujący, ale siedmiokolorowy, matowy wydruk na aluminium na żywo wygląda znakomicie – nawet, jeśli zdjęcie jest przeciętne… Czytaj dalej „Detalistka roku”
Nie mam czasu – jadę czołgiem!
My tu sobie gadu-gadu, a czołg się sam nie zmaterializuje pod Muzeum. Trzeba szukać, węszyć, kopać! A że ludzie mają różne dziwne hobby, to i kolekcjonerów czołgów się paru znajdzie. Odwiedziliśmy dziś Panzer Farm w Nasielsku i… No cóż – może uda się na jesieni postawić na łące parę sztuk takich sprzętów, uczestników wielkiej bitwy pancernej? Tak na chwilę, nie na stałe. Tylko czy ktoś będzie chciał to oglądać? Czytaj dalej „Nie mam czasu – jadę czołgiem!”
Plateau po dłuższej przerwie
Znamy się od kilkunastu lat, ale na scenie nie widziałem ich już od bradzo dawna. Nie liczę kilku minut na wołomińskiej „patelni” jakiś czas temu – nie miałem czasu ani ochoty na słuchanie ich wersji hiciorów Marka Grechuty. Jakoś nie pasowali mi do wielkiej, plenerowej sceny, do nie swoich tekstów i cudzych melodii. No dobra, przyznam się – uważałem, że po pierwszej płycie było z nimi coraz gorzej. Czytaj dalej „Plateau po dłuższej przerwie”
Damy radę
„Szansa” to jednak twórcze miejsce… Może jakaś żyła wodna tam jest, taka z pozytywną energią? Problem był jeden, rozwiązań znalazło się kilka – aż nie wiadomo, co wybierać! Na szczęście pomysły są niekolizyjne, można próbować je realizować równolegle. Będzie dobrze! Czytaj dalej „Damy radę”
Prędzej czy później…
Wpadłem dziś późnym popołudniem do świetlicy „Szansy„, bo rano jakiś post na facebooku i dyskusja pod nim mocno mnie zaniepokoiły. Miałem fart – zastałem Basię, choć działali dziś tylko do czwartej. Na tym koniec pozytywnych informacji – wydawało się, że po wielkiej aferze sprzed ponad roku nie ma już śladu, ale jej konsekwencje dają się dotkliwie odczuwać aż do dziś. Czytaj dalej „Prędzej czy później…”
Analogowy spacerek
Nie dam się namówić na analogowe fotografowanie, nie stać mnie. Wprawdzie całkiem przyzwoity aparat małoobrazkowy można kupić na allegro za stówkę, ale ile jest potem zachodu z chemią, ciemnią i odbitkami! No bo jeśli analogowo, to samemu od początku do końca – oddawanie filmu do labu nie ma dziś żadnego sensu. Ale spacerek z paroma wariatami? Czemu nie… Czytaj dalej „Analogowy spacerek”
Ciemniaki
Odbitek ze zdjęć zrobionych czymś na kształt fotoradaru nie da się zamówić przez internet… Nawet mnie to ucieszyło – nie byłem w ciemni od lat i trochę się stęskniłem za ślęczeniem przy czerwonej żarówie, więc nie trzeba mnie było długo namawiać. Czytaj dalej „Ciemniaki”
Wielkoformatowo
Nie trzeba było mnie długo namawiać na mały fotograficzny wypadzik… Teraz czekam na efekty: dwie stykówki. Tak, dwie. Czytaj dalej „Wielkoformatowo”
Jak to z samorządem w Wołominie było
Na dobrą sprawę – nie do końca wiadomo… Okazuje się, że co regionalista, to inne zdanie. Awantury może na spotkaniu w Muzeum Nałkowskich nie było, ale widać wyraźnie – jest jeszcze sporo do odkrycia w historii miasta. Smutne, że w zeszłym roku po cichutku mineło nam kilka okrągłych, samorządowych rocznic. Czytaj dalej „Jak to z samorządem w Wołominie było”
Pogoda będzie
Jeśli na świętego Prota jest pogoda, albo słota,
Na świętego Hieronima jest deszcz, albo go i ni ma.
Ponoć Kornel Makuszyński tak ładnie ujął te pogodowe zależności… Biedak pewnie nawet nie podejrzewał, że kiedyś będą w telewizji kanały poświęcone właściwie wyłącznie aurze. Czytaj dalej „Pogoda będzie”
Chyba znów to poczułem
Wczoraj pisałem, że już chyba nie czuję klimatu WOŚP, ale dziś wpadłem na chwilę – interesowała mnie licytacja piłki z autografem Małgosi Dydek. Kwota szybko przekroczyła moje możliwości, ale pomimo zupełnie nie moich muzycznch klimatów zostałem prawie do końca. Atmosfera była taka, jak dawniej… Czytaj dalej „Chyba znów to poczułem”
Dominowy remik
Nie przepadam za awariami zasilania – zwłaszcza, kiedy przeszkadzają mi w plasterkowaniu wrogów w Skyrim… Nagle okazuje się, że nawet na stacjonarnym rowerze nie można kręcić kilometrów i że to wielkie szczęście mieć kuchenkę gazową, bo można sobie zagotować wodę na herbatę. Czytaj dalej „Dominowy remik”

Najnowsze komentarze