Dziś w dobrym tonie jest wspominać z pogardą czasy, kiedy obywateli przymuszano do uczestniczenia w obchodach różnych świąt państwowych – zwłaszcza w pierwszomajowych pochodach. Oczywiście żaden z „pogardliwych wspominaczy” na takim pochodzie nie był – w czasach szkolnych uciekał na wagary a późniejsze pochody zakładowe bohatersko olewał i jechał na ryby, bo zaczynał się akurat sezon na szczupaka. Dziwna sprawa, bo na zdjęciach z tych czasów zawsze są tłumy…
Tryktrak
Charakterystyczną planszę do tryktraka widzieli chyba wszyscy – trójkątne, dwukolorowe „zęby” straszą czasem z wnętrza pudełka warcabów. I nie robią tego od wczoraj… Gry tego typu są znane na całym świecie i to od stuleci: na Malajach grywają w tabal, w Japonii – w sugoroku, w Korei – w ssang ryouk, w Laosie – w saka, a w Chinach w sheung luk i coan ki. W Europie już starozytni Grecy grywali w grammai (linie) a Rzymianie – w tabula lub ludus tabularum. Do dziś w tryktraka z zapałem grywają Gruzini (gdzie nazywa się nardy), Ormianie, Arabowie i Turcy, znają go też mieszkańcy Bułgarii. Brytyjczykom znany jest pod nazwą backgammon, Amerykanie nazywają go acey-deucey. Lata jego świetności minęły już dawno w Polsce, gdzie nazywano go gdyszfort lub puf, w Hiszpanii (doblet, fallas, laquet, minoret), Francji (toc), we Włoszech (buffa, toccateglio, barail), Danii (forkoering) i Islandii (efanfellingartafl, kotra). Czytaj dalej „Tryktrak”
Rozpacz
Inaczej tego nazwać nie umiem – do kogo bowiem poruszyć ma ta „odezwa”? Mam wrażenie, że przeciętny klient apteki, czyli mówiąc wprost – człowiek chory zainteresowany jest tym, żeby kupić tanio to, co musi kupić, bo mu lekarz przepisał lub reklama zasugerowała. I chyba nikt nie lubi tego robić ani w aptece po sąsiedzku, ani w sieciówce. Czytaj dalej „Rozpacz”
Biskup z Wołomina – oszustem?
Z każdą kolejną lekturą przedwojennych wycinków prasowych umacnia się moje przekonanie o wyjątkowym magnetyzmie naszego miasta. Szkoda tylko, że podatni na niego byli głównie oszuści, złodzieje i krętacze… Biskup Stanisław Zacharjasiewicz to jeden z nich – prasa z lat trzydziestych dość szeroko komentowała jego wyczyny. Czytaj dalej „Biskup z Wołomina – oszustem?”
Nowe logo biblioteki
Fajnie, fajnie – stare logo było… mało logowate. Zwektoryzowane zdjęcie budynku to jednak nie jest najlepsze rozwiązanie, więc od jakiegoś czasu trwały prace. Trwały i trwały – aż wreszcie jest. Ale nie moje. Czytaj dalej „Nowe logo biblioteki”
IX tom Rocznika Wołomińskiego
Zdążyłem! Mam swój egzemplarz, mam nadzieję czytać w każdej wolnej chwili. Szczególnie cieszą mnie teksty Janusza Bublewskiego Wołomińskie tradycje wodniactwa i sportów wodnych, Ryszarda Musiałowicza MKS Błękitni i sport w Technikum Przemysłu Szklarskiego w Wołominie w latach 1959-1970 oraz Wołomińskie Jupitery – historia pierwszego w mieście bigbitowego składu pióra Teresy Rogulskiej. Na pewno przeczytam też Z dziejów Wołomina w latach 1944-1952 Tomasza Michalika. Czytaj dalej „IX tom Rocznika Wołomińskiego”
80 lat kłopotów komunikacyjnych
No proszę – stolica zawsze rzucała nam kłody pod nogi! Jeszcze nikt nie myślał o wspólnym bilecie, a już nam życie utrudniali. Teraz przynajmniej jest jakaś alternatywa – wtedy raczej nie było. Czytaj dalej „80 lat kłopotów komunikacyjnych”
Pentomino
Stosunkowo młoda gra, wynaleziona przez dwudziestodwuletniego wówczas (1954 rok) S.W. Golomba – studenta uniwersytetu w Harvardzie. Nazwa powstała od pięciu kwadratów zestawionych we wszystkich możliwych kombinacjach, z których składa się każdy z elementów gry. Pozorna prostota tej układanki jest złudna – ilość możliwych posunięć jest większa niż w szachach Czytaj dalej „Pentomino”
Megatotal | Way Back Home by Killing Silence.
Wsparłem chłopaków z pełnym przekonaniem!


Najnowsze komentarze