Dzięki czujności Ufali zdobyłem bilety, choroba Agi zmusiła mnie do poszukiwać wspólnika do wyprawy – ulitował się Tomek. I chyba nie żałuje… Koncert z okazji czterdziestolecia pracy Andrzeja Jagodzińśkiego był chyba najlepszym, na jakim byłem od lat, wliczając wszelkie rockowe, bluesowe i folkowe wydarzenia. Czytaj dalej „Jagodziński w Filharmonii”
Jak pies Pawłowa
Wrzuciłem sobie parę godzin różnych „dżezawych” kawałków na słuchawki i mielę od wczoraj. Nieopatrznie wrzuciłem losową kolejność odtwarzania i wzruszenie dopadło mnie na pasach… Skubany Miles Davis!
Killing Silence powraca!
Zapowiada się naprawdę dobrze!
Melodyjna Mela
Poszliśmy na koncert jakbyśmy byli jakąś młodzieżą… Nie byłem w Stodole chyba z dziesięć lat – ostatnio na jakiejś giełdzie fotograficznej, czyli jeszcze w czasach analogowych. Ciasno było, nie widziałem połowy kapeli, ale wieczór zdecydowanie udany. Przed północą w domu – jak się ma takiego kierowcę, to się człowiek wyśpi… Czytaj dalej „Melodyjna Mela”
Czwórka z Wołomina
Tak, tak – z Wołomina! W końcu za własne pieniądze, na własnym gruncie wolno wyrażać swoje uznanie, czyż nie? Czytaj dalej „Czwórka z Wołomina”
Za kotarą
Taki już widać mój los – zamiast lansować się w pierwszych rzędach, wśród intelektualnych elit i kulturalnej śmietanki, znów przesiedziałem cały koncert za kotarą. Trzeba znać swoje miejsce w szeregu…
Przynajmniej nikt mi nie kasłał do ucha. Czytaj dalej „Za kotarą”
Tymkoff w Rybie
Cały ja: jak grali swoje, to słuchałem z otwartą gębą. Przypomniałem sobie o filmowaniu jak zeszło na covery…
Czytaj dalej „Tymkoff w Rybie”

Najnowsze komentarze