Nadziany złodziej

Nowy Kurier Warszawski
1941, nr 221 (18 września)

Wiadomo – było ciężko, była wojna… Trzeba było sobie radzić, więc skoro radził sobie Grzelakowski, to i Majsterek musiał dać radę. Oręż wybrał zaiste okrutny: „chamski floret” to, jak wiadomo, „jedno pchnięcie – cztery dziury”, a tu parę sztychów weszło, więc złodziejaszek musiał być po tej epickiej scenie nieco ażurowy…

Szczur kolejowy z Wołomina

Dziennik Bydgoski, 1939, R.33, nr 78

„Niepoprawny przestępca”? Wtedy najwyraźniej też unikano „mowy nienawiści”… A może naprawdę istnieli jacyś „poprawni przestępcy”, jak Robin Hood?

Zaczęło się od zaprzęgów…

Dziennik Urzędowy Gubernii Mazowieckiey
nr 11, 18 marca 1843

Wprawdzie hasło „przyjedź do Wołomina – twój samochód już tu jest” straciło sens już dawno temu, ale najwyraźniej wołominiacy lubili fajne fury już ponad 150 lat temu. Tylko koni żal…

Mennica w Wołominie

Dziennik Piotrkowski
24 czerwca 1937, nr 171

Dziś podrabianie złotówek to średni biznes, ale w 1937 roku kilogram żytniego chleba  kosztował 30 groszy, litr mleka 24 grosze, litr masła – 3,96 zł, 10 kilogramów węgla 41 groszy.

Nie znam człowieka…

Podobno każdy z nas co jakiś czas wpisuje w google swoje nazwisko, więc to chyba nic wstydliwego? Ja czasem zamiast kolejnych wołomińskich sensacyjek kryminalnych sprzed wojny dla odmiany szukam w gazetowych wycinkach przodków  i… ostatnio znalazłem. Wprawdzie jakoś nie kojarzę gościa, ale zaintrygowało mnie coś innego: znalazłem go w kilkunastu tytułach prasowych, ale wszystkie dotyczą jednego wydarzenia… Czytaj dalej „Nie znam człowieka…”

Create a website or blog at WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑