Rzutem na taśmę zdążyłem na Zakopower w Rembertowie… Podrzucili mnie Gromki, dziabnąłem troszkę zdjęć i okazało się, że nie mam jak wrócić do domu :) Troszkę się nie dogadaliśmy z ekipą Killing Silence, ale to dobrzy chłopcy – wrócili się po mnie spod Wołomina.