Víktor Bautista i Roca ma na koncie kilka gier, ale Nonaga zachwyciła mnie prostotą, kieszonkowością i łatwością wykonania w warunkach polowych. W sklepie z artykułami metalowymi zainwestowałem nieco ponad trzy złote w 19 sporych podkładek, wygrzebałem gdzieś sześć kulek ze starych myszek komputerowych – i mam grę! Chociaż wydaje się ona mocno zainspirowana Neutreekoto wprowadza genialne w swej prostocie urozmaicenie: zmieniający się kształt planszy! Ale po kolei…

Rozgrywka rozpoczyna się na powierzchni utworzonej z 19 elementów tworzących sześciokątną planszę 3x3x3. W moim przypadku są to solidne podkładki, ale można wykorzystać na przykład duże i płaskie piony warcabowe lub inne okrągłe czy sześciokątne elementy. Gracze umieszczają swoje piony (po trzy) w rogach planszy – jak na zdjęciu powyżej. Ruch składa się z dwóch części:

  • przesunięciu swojego piona w wybranym kierunku w linii prostej zawsze o maksymalną dostępną liczbę pól – ruch piona ograniczony jest więc krawędzią planszy lub innymi pionami (przeciwnika lub własnymi).
  • przesunięciu jednego z elementów planszy w inne miejsce. Przesuwany element musi być „dostępny”, a więc musi dać się „wysunąć” z planszy bez jej naruszania. Dostawiać go można jedynie w takie miejsce, w którym będzie sąsiadował z minimum dwoma innymi elementami. Nie wolno w swoim ruchu przesuwać elementu, którego w poprzedniej turze użył przeciwnik.

Gracze wykonując ruchy na zmianę dążą do ustawienia swoich pionów na bezpośrednio sąsiadujących ze sobą polach planszy. Nie ma bicia pionów, nie mogą one tównież przez siebie przeskakiwać. Jasne? Jeśli nie, to mam to też na filmie w zagranicznym języku ;)