Marne warunki?

Z jednej strony widzę codziennie, że warunki do uprawiania sportu mamy w mieście marne: przedpotopowa hala, dostawione do niej na siłę trybuny z filarami zasłaniającymi widok, ciasne szatnie, sklecona z resztek wiekowego sprzętu klubowa siłownia… Z drugiej: gorzej było – się chwaliło. Właśnie dotarło do mnie zdjęcie z siatkarskich zawodów K.P.W. (Kolejowego Przysposobienia Wojskowego), które odbyły się w Wołominie 6 września 1937 roku. Też szału nie było… Czytaj dalej „Marne warunki?” →

Poważna figura…

Zdjęcie historyczne, chociaż… beż żadnej historii. Wygląda na jakieś późne lata trzydzieste, ale oczywiście mogę się mylić. Na odwrocie brak daty, jest notatka ołówkiem: Rowa… (Kowa…?) Listonosz. Wołomin. Gość pozuje pewnie z żoną lub narzeczoną, bo raczej nie był takim prowincjonalnym celebrytą, żeby z nim sobie przypadkowi mieszkańcy zdjęcia robili. Chociaż z drugiej strony – kto wie? Różne krążą historie o listonoszach…

Królowie przeklęci

Muszę to sobie wykaligrafować na czerwono, ozdobnym gotykiem i zawiesić nad biurkiem: nie ufaj Martinowi! Tak – właśnie temu Martinowi, George’owi R.R., autorowi słabych Dzikich kart i ponoć genialnego cyklu Pieśń lodu i ognia, który w gruncie rzeczy sprowadza się do snucia wielowątkowej historii, w której akcja rozwija się w kierunku zależnym od wyniku rzutu kością. Przesadzam, nie ma w tym pewnie żadnego przypadku – Martin zapewne obserwuje komentarze na temat swoich dzieł w Sieci i buduje historię dokładnie odwrotnie, niż by sobie tego życzyli czytelnicy. Wiem to, a dałem się nabrać na jego rekomendację… Czytaj dalej „Królowie przeklęci” →

Nie wiem, czy dobrze liczę, ale moja „buda” powstała chyba w 1966 roku, więc na tej pocztówce ze zdjęciem niejakiego Hermańczyka z 1969 ma raptem trzy lata. To się może zgadzać – rosnące pod oknami stołówki dzikie róże pamiętam jako krzewy imponujących rozmiarów, a tu są ledwo widoczne. Niby to dość szara rzeczywistość, ale tyle wspomnień…! Tylu ludzi…! Czytaj dalej „Szara „piątka”” →

Rówieśnik

Żaden wielki zabytek, w dodatku niezbyt urodziwy, ale sprawił mi masę radości. Mój rówieśnik – powstał w 1973 roku w nakładzie bliżej mi nieznanym, ale dość ograniczonym. Identyczne wręczono działaczom sportowym z okazji pięćdziesięciolecia „Huraganu”, wówczas zrzeszonego w federacji „Kolejarz”, co nieznany rzemieślnik zaznaczył niewielkimi logotypami z literą „K” na obrzeżach.  Czytaj dalej „Rówieśnik” →

Świeżynka

Jakoś łatwiej było zdobyć starsze rocznicowe znaczki „Huraganu”, niż te najświeższe. Tego z 90. rocznicy nie liczę, bo to prawie wczorajsza sytuacja, ale o istnieniu tego dziesięć lat starszego nawet nie wiedziałem, bo nie widziałem go wcześniej ani na żywo, ani na aukcjach.  Czytaj dalej „Świeżynka” →

Zanim się z księży nie zrobi żywych pochodni

Ciekawe, jak na taką medialną sensacyjkę zareagowało wołomińskie społeczeństwo? Dziś mówi się, że Wołomin był zawsze ostoją prawicowych idei, ale przecież w latach trzydziestych było to miasteczko przemysłowe, pełne robotniczej biedoty… Antyklerykalnie nastawiony belfer okazał się być kilka lat później zaangażowany w tajne nauczanie na terenie Wołomina. Czytaj dalej „Zanim się z księży nie zrobi żywych pochodni” →

Pudło!

Urodą ten medal wprawdzie nie grzeszy, ale ma już te swoje trzydzieści lat i jest wyjątkowy. Powstał dzięki staraniom Towarzystwa Przyjaciół Wołomina i miał upamiętnić setną rocznicę urodzin patronki „Domu nad Łąkami”, ale… chyba coś się komuś lekko pomyliło, bo Zofia urodziła się w roku 1884. Czytaj dalej „Pudło!” →

Stwórz witrynę internetową lub bloga na WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑