Dziś próżno szukać w mediach takich wyjaśnień – każdy wypina pierś do orderów, choćby jedyną jego zasługą było to, że nie przeszkadzał innym. Jak to się stało, że przed wojną jakoś łatwiej było o takie postawy? Może Ziemkiewicz w Polactwie ma jednak rację twierdząc, że nasi porządni, uczciwi i wrażliwi rodacy w przeszłości młodo oddawali swe życie w kolejnych powstaniach i narodowych zrywach, a przetrwali je tylko cwaniacy, których to potomkami w większości jesteśmy? Czytaj dalej „Niespotykane!”
A grojse floh!
W ramach obowiązkowych dzisiaj żarcików wspominkowa historia z prasy przedwojennej. Grama prawdy w tym zapewne nie ma, ale nieźle obrazuje opinię warszawiaków o Wołominie w latach trzydziestych. Czytaj dalej „A grojse floh!”
Ślady świetności
Ileż to razy biadoliłem, gdy jakieś pamiątki przeszłości lądowały na śmietniku, w piecu albo w fundamentach wykopanych pod nowy garaż? Kilka, kilkanaście? Może kilkadziesiąt? Najpierw były tak cenne, że nie mogłem ich sfotografować czy zeskanować, po roku czy dwóch – nie było po nich śladu. Tym razem, na szczęście, było inaczej. Czytaj dalej „Ślady świetności”
U źródeł legendy
Nierówna walka z choróbskiem trwa – przekonałem się dziś, jakim szczęściem jest smacznie przespana noc. Tak po prostu. W ramach leczenia zapuściłem się więc w archiwa i wiem już, dlaczego Wołomin budzi takie alkoholowe skojarzenia… To wina alkoturystów! Czytaj dalej „U źródeł legendy”
Huraganowo
Choróbsko pod kontrolą – szału wprawdzie nie ma, ale zaczynam nadrabiać rożne zaległości. W południe zorganizowałem sobie przerwę na mecz dziewczyn z Poznaniem i… jakoś nie mam po nim motywacji do dalszej roboty. Czytaj dalej „Huraganowo”
Nie mam czasu – jadę czołgiem!
My tu sobie gadu-gadu, a czołg się sam nie zmaterializuje pod Muzeum. Trzeba szukać, węszyć, kopać! A że ludzie mają różne dziwne hobby, to i kolekcjonerów czołgów się paru znajdzie. Odwiedziliśmy dziś Panzer Farm w Nasielsku i… No cóż – może uda się na jesieni postawić na łące parę sztuk takich sprzętów, uczestników wielkiej bitwy pancernej? Tak na chwilę, nie na stałe. Tylko czy ktoś będzie chciał to oglądać? Czytaj dalej „Nie mam czasu – jadę czołgiem!”
Nakręceni
Film o bitwie pancernej pod Warszawą znalazłem na allegro jakiś czas temu ale uznałem, że forma celuloidowej taśmy 16 mm do mnie jakoś nie przemawia. Cena też nie była szczególnie kusząca – dla mnie, bo dla Krzyśka to była chyba okazja. Tym bardziej, że ma kilka projektorów… Czytaj dalej „Nakręceni”
Jak to z samorządem w Wołominie było
Na dobrą sprawę – nie do końca wiadomo… Okazuje się, że co regionalista, to inne zdanie. Awantury może na spotkaniu w Muzeum Nałkowskich nie było, ale widać wyraźnie – jest jeszcze sporo do odkrycia w historii miasta. Smutne, że w zeszłym roku po cichutku mineło nam kilka okrągłych, samorządowych rocznic. Czytaj dalej „Jak to z samorządem w Wołominie było”
Centrum Informacji Turystyczno Historycznej w Ossowie
Nie wiem, dlaczego dostałem zaproszenie na otwarcie CITH, ale cieszę się, że udało mi się tam być. Szczerze mówiąc – prawie zapomniałem, że to dziś, a potem okazało się, że nie mam jak tam dotrzeć. Ratunek przyszedł z dość nieoczekiwanej strony i dotarłem nieco spóźniony, ale byłem tam – i cieszę się z tego. Do dziś byłem dość sceptycznie nastawiony do utworzenia Samorządowej Instytucji Kultury, ale chyba pomału zmieniam zdanie… Czytaj dalej „Centrum Informacji Turystyczno Historycznej w Ossowie”
Izba – dobry początek
Dawny Wołomin od paru lat pełnił rolę wirtualnego muzeum miasta ale wydaje się, że jego dni są policzone – w Fabryczce przy Orwida powstał zalążek miejskiego muzeum. To tylko przyczółek zdobyty w walce o własne lokum, bo w planach jest siedziba w starej elektrowni przy Daszyńskiego. Zabrali się za to fachowcy: regionalista Jarosław Stryjek i Fundacja „Honor, Ojczyzna”, więc poziom merytoryczny przedsięwzięcia z pewnością będzie wysoki. Czytaj dalej „Izba – dobry początek”
Przetrwają?
Długo można by dyskutować o estetyce i definicji piękna, ale wniosek byłby zapewne jeden, w dodatku – dość prosty: nie to ładne, co ładne, ale co się komu podoba. Wiedział o tym prawdopodobnie jeden z mieszkańców kamienicy na Ogrodowej i zamiast tracić czas na jałowe dyskusje, kilkadziesiąt lat temu chwycił za pędzel. Czytaj dalej „Przetrwają?”
Kwiatek do kożucha
Kaplica przy Kościelnej to jeden z najstarszych murowanych budynków w mieście, w dodatku zachowany w świetnym stanie. Pochodzi z pierwszych lat XX wieku i wprawdzie przeszła kilka drobnych przeróbek, służyła różnym parafialnym celom i od jakiegoś czasu stoi nieużywana, ale warto było zainwestować w nią pieniądze i czas, aby znów cieszyła oko i przypominała, że Wołomin to nie Nowa Huta i kawałek historii ma. Czytaj dalej „Kwiatek do kożucha”

Najnowsze komentarze