Czy to źle?
Świat Rocannona
Na Ursulę K. LeGuin natknąłem się na jakimś straganie z fantastyką z drugiej ręki jakieś ćwierć wieku temu. Były wakacje, jechaliśmy na Mazury, miałem czas i parę groszy… Kupiłem w hurcie kilka tytułów z cyklu Ziemiomorze nie zrażony beznadziejnymi okładkami i… męczyłem się tygodniami. Chyba byłem za młody na takie literackie wyzwania. Czytaj dalej „Świat Rocannona”
To jest Metro, tu się pije!
Książka Glukhovsky’ego nie zrobiła na mnie jakiegoś piorunującego wrażenia, ale też nie uczyniła mi szczególnej krzywdy – dałem radę i Metro 20133, i Metro 2034, choć to dość masywne cegły. Gra oparta na prozie rosyjskiego autora przeszła raczej bez echa, nie słyszałem zachwytów, raczej ostrożne stwierdzenia, że „można pyknąć”. Promocja była, więc pyknąłem. Czytaj dalej „To jest Metro, tu się pije!”
Przestrzenie
Fajnie spotkać kogoś po kilkunastu latach i przekonać się, że z pracowitego, młodego człowieka wyrósł zdolny facet, który skutecznie łączy pasję do muzyki i fotografii z podróżami i miłością do gór. Poznałem Pawła podczas drugiej edycji Kobyłka Bass Days – nieco się zmienił, ale nie za bardzo… Czytaj dalej „Przestrzenie”
Lewa ręka ciemności
Czy nienawidzę Orgoreynu? Nie, dlaczego? Jak można nienawidzić albo kochać kraj? Tibe o niczym innym nie mówi, ale ja tego nie rozumiem. Znam ludzi, znam miasta, wioski, wzgórza, rzeki i skały, wiem, jak jesienią słońce zachodzi za pewnym polem w górach, ale jaki sens ma przecinanie tego wszystkiego granicą i nadawanie temu nazwy po to, żeby przestać to kochać od linii, gdzie nazwa przestaje obowiązywać? Co to jest miłość do swojego kraju? Czy to oznacza nienawiść do innych krajów? W takim razie to nic dobrego. Może to po prostu miłość własna? W takim razie to nic złego, ale nie należy z tego robić cnoty ani profesji… Kocham wzgórza domeny Estre, tak jak kocham życie, ale taka miłość nie zna granicy, za którą zaczyna się nienawiść.

Najnowsze komentarze