Fajnie spotkać kogoś po kilkunastu latach i przekonać się, że z pracowitego, młodego człowieka wyrósł zdolny facet, który skutecznie łączy pasję do muzyki i fotografii z podróżami i miłością do gór. Poznałem Pawła podczas drugiej edycji Kobyłka Bass Days – nieco się zmienił, ale nie za bardzo…

Był troszkę spięty, biedaczysko, ale w miarę opowiadania o Gruzji nabierał luzu i jestem przekonany, że gdyby był tam projektor i laptop, żeby pokazać parę setek dobrych zdjęć, to siedzielibyśmy tam do północy… Mam nadzieję, że niedługo zobaczę go na scenie MDK z Nandu. I że ludzi przyjdzie nieco więcej, niż dziś.