Mama zawsze mi powtarzała że nieładnie jest czytać cudze listy, a Wydawnictwo Literackie takie rzeczy wydaje! Mikołaj dał radę w tym roku, siedemset stron korespondencji między panami musi jednak jeszcze chwilkę poczekać – kolejka jest… Czytaj dalej „Lem z Mrożkiem poczekają…”
Wolunin…
- Rok 1580 brzmi nieźle, ale te skróty… dm. to zapewne „domy mieszkalne”, ale gr. or. ogr. mr.? Mr. to może „morgi”, czyli miara w dzisiejszym pojęciu dość nieokreślona, od 1/3 do ponad jednego hektara. Gr. or. to „grunty orne”? Bo potem jest gr. or. i ogr., więc może „grunty orne i ogrody”? Nie wiem, nie wiem – tak sobie fantazjuję…
Przygotowuję pokaz zdjęć na obchody osiemdziesięciolecia siatkówki i dziewięćdziesięciolecia „Huraganu”, przekopuję się przez archiwalne zdjęcia i albumy. Czytaj dalej „Jak to – „koszykówki”?!”
Tryktrak
Charakterystyczną planszę do tryktraka widzieli chyba wszyscy – trójkątne, dwukolorowe „zęby” straszą czasem z wnętrza pudełka warcabów. I nie robią tego od wczoraj… Gry tego typu są znane na całym świecie i to od stuleci: na Malajach grywają w tabal, w Japonii – w sugoroku, w Korei – w ssang ryouk, w Laosie – w saka, a w Chinach w sheung luk i coan ki. W Europie już starozytni Grecy grywali w grammai (linie) a Rzymianie – w tabula lub ludus tabularum. Do dziś w tryktraka z zapałem grywają Gruzini (gdzie nazywa się nardy), Ormianie, Arabowie i Turcy, znają go też mieszkańcy Bułgarii. Brytyjczykom znany jest pod nazwą backgammon, Amerykanie nazywają go acey-deucey. Lata jego świetności minęły już dawno w Polsce, gdzie nazywano go gdyszfort lub puf, w Hiszpanii (doblet, fallas, laquet, minoret), Francji (toc), we Włoszech (buffa, toccateglio, barail), Danii (forkoering) i Islandii (efanfellingartafl, kotra). Czytaj dalej „Tryktrak”
Biskup z Wołomina – oszustem?
Z każdą kolejną lekturą przedwojennych wycinków prasowych umacnia się moje przekonanie o wyjątkowym magnetyzmie naszego miasta. Szkoda tylko, że podatni na niego byli głównie oszuści, złodzieje i krętacze… Biskup Stanisław Zacharjasiewicz to jeden z nich – prasa z lat trzydziestych dość szeroko komentowała jego wyczyny. Czytaj dalej „Biskup z Wołomina – oszustem?”
IX tom Rocznika Wołomińskiego
Zdążyłem! Mam swój egzemplarz, mam nadzieję czytać w każdej wolnej chwili. Szczególnie cieszą mnie teksty Janusza Bublewskiego Wołomińskie tradycje wodniactwa i sportów wodnych, Ryszarda Musiałowicza MKS Błękitni i sport w Technikum Przemysłu Szklarskiego w Wołominie w latach 1959-1970 oraz Wołomińskie Jupitery – historia pierwszego w mieście bigbitowego składu pióra Teresy Rogulskiej. Na pewno przeczytam też Z dziejów Wołomina w latach 1944-1952 Tomasza Michalika. Czytaj dalej „IX tom Rocznika Wołomińskiego”
80 lat kłopotów komunikacyjnych
No proszę – stolica zawsze rzucała nam kłody pod nogi! Jeszcze nikt nie myślał o wspólnym bilecie, a już nam życie utrudniali. Teraz przynajmniej jest jakaś alternatywa – wtedy raczej nie było. Czytaj dalej „80 lat kłopotów komunikacyjnych”


Najnowsze komentarze